Poemat więdnący

Nie ma co się łudzić, że coś się wydarzy, że coś się zmieni.
Nie ma co się łudzić.
Nie ma co.
Nie ma.
Nie.

Peiper zachwycał się formą poematu rozkwitającego, w którym każdy kolejny człon rozwijał treści  zawarte w poprzednim, przy czym oba były pełne, wystarczające. Ja wymyśliłam naprędce poemat więdnący. Wersy stają się coraz krótsze, obumierają, a podmiot próbuje schować się w słowach. Najprostszych.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: