Arthur Conan Doyle, „Pies Baskerville’ów”

Obrazek jest hiperłączem. Prowadzi do kolekcji ilustracji Sidneya Pageta. Człowiek ów miał młodszego brata — Waltera. Pierwotnie Walter właśnie miał być ilustratorem dzieł z Sherlockiem Holmesem, jednak źle zaadresowano kopertę i w efekcie w „Strand Magazine” zaczęły ukazywać się rysunki Sidneya. Na tym przedstawionym obok widzimy słynnego detektywa z laską, którą zostawił doktor Mortimer.

— Doprawdy, Watsonie, przechodzisz samego siebie — rzekł Holmes odsuwając krzesło i zapalając papierosa. — Muszę przyznać, że we wszystkich sprawozdaniach, jakie łaskawie pisałeś o moich skromnych osiągnięciach, nie doceniałeś własnych zdolności. Nie jesteś może sam źródłem światła, lecz umiesz kierować światłem. Są ludzie, którzy sami nie mając geniuszu, posiadają talent pobudzania go u innych. Przyznaję, mój drogi, że ci bardzo wiele zawdzięczam.

[…] Holmes wziął mi z rąk laskę i przyglądał się jej przez kilka minut. Po czym z nagłym zainteresowaniem podszedł do okna, wyrzucił papierosa i zabrał się do badania laski przez lupę.
— Ciekawe, chociaż proste — rzekł, wróciwszy na swoje ulubione miejsce na kanapie. — Dostrzegam na tej lasce parę wskazówek, które doprowadzą nas do szeregu wniosków.
— Czyżby coś uszło mojej uwagi? — spytałem z pewną zarozumiałością w tonie. — Nie sądzę, żebym ominął jakiś ważny szczegół.
— Obawiam się, mój drogi, że większość twoich wniosków jest mylna. Gdy mówiłem, że mnie inspirujesz, miałem na myśli, mówiąc szczerze, to, iż stwierdzanie twoich pomyłek doprowadzało mnie wielokrotnie do odkrywania prawdy.

Narratorem jest doktor Watson. Czytamy jego listy do Holmesa i fragmenty dziennika. Jako bezpośredni uczestnik wydarzeń uwiarygadnia opowieść. Nie wierzy w legendę o psie, który rozerwał gardło rozwiązłemu nikczemnikowi Hugonowi Baskerville’owi i którego podobno można było ujrzeć w okolicy dworu w dniu zagadkowej śmierci Charlesa Baskerville’a. Czy ostatni z rodu, sir Henry, zginie podobnie? A może ktoś uknuł misterną intrygę, a teraz musi się strzec, bo do akcji wkracza błyskotliwy, przenikliwy Holmes?

Gdzie leży pies pogrzebany?

Arthur Conan Doyle, Pies Baskerville’ów, tłum. B. Neufeld, Warszawa 1992.
Advertisements

One thought on “Arthur Conan Doyle, „Pies Baskerville’ów”

  1. Osobiście mi podoba się cytat „Nie jesteś może sam źródłem światła, lecz umiesz kierować światłem. Są ludzie, którzy sami nie mając geniuszu, posiadają talent pobudzania go u innych.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: