Peter Høeg, „Smilla w labiryntach śniegu”

Pewnego dnia Smilla Jaspersen wracała do swego mieszkania i zauważyła czarny kształt, przełamujący biel śniegu. Esajas, jej mały sąsiad, skoczył z dachu. Wiele ich łączyło. Oboje urodzili się na Grenlandii, a Dania, w której mieszkali obecnie, była dla nich obcą przestrzenią, w jakimś stopniu tolerowaną, w znacznie większym traktowaną jako ziemia wygnania. Czytali razem „Elementy” Euklidesa, ale nie lektura była najważniejsza, lecz ich bezsłowne porozumienie, niezobowiązująca obecność. Dwa samotne, niezależne ptaki, chwilowo przebywające na jednej gałęzi. Smilla czasem karmiła chłopca, czasem pozwalała mu u siebie nocować. Wiedziała, że Esajas ma lęk wysokości i za nic w świecie nie wszedłby na tak wysoki dach. Coś się musiało stać.

Uparta kobieta zrobi wiele, by odkryć przyczynę tej śmierci. Dotrze do lekarza, który przeprowadzał sekcję zwłok młodego Grenlandczyka. Przeszuka mieszkanie jego matki i znajdzie dziwny list z informacją o rencie po Norsaqu. W warsztacie mechanika — mężczyzna stanie się jej bliski, ale nie przestanie być tajemniczy — zauważy skrytkę z pudełkiem obwiązanym gumkami. W środku nóż, grot harpuna, niedźwiedzi pazur, kaseta magnetofonowa i fotografia. Dowie się też, że w 1966 i 1991 miały miejsce ekspedycje geologiczne na lodowiec Gela Alta, dwie wyprawy o celu nie do końca jasnym, a podczas ostatniej z nich zginął ojciec Esajasa. Wątpliwości się mnożą, fabuła komplikuje…

Kontrast między obrazem Grenlandii i Danii (jako części Europy) zasługuje na uwagę. Smilla wspomina, że kiedy chodziła do szkoły w Qaanaaq znajomość języka duńskiego traktowano jak przepustkę do lepszego świata, umiejętność pozwalającą wyrwać się z arktycznej nędzy. Gdy zamieszkała w Kopenhadze (ojciec ją tam zabrał), wielokrotnie próbowała uciekać do mroźnej ojczyzny. Grenlandia stała się dla niej synonimem wolności, zdolności wychwytywania sensu istnienia oraz przekonaniem, że jest się na świecie tylko przejazdem, więc nie warto marnować sił w walce o dobrobyt.

„Smilla w labiryntach śniegu” to powieść wielowątkowa, ale nie rozmyta. Czytałam ją w trybie „jeszcze tylko kilka stron do końca rozdziału i potem kończę”. Jeden rozdział płynnie przechodził w następny, „potem kończę” rozpychało się w czasie, a postanowienie topniało niczym lodowiec…

Peter Høeg, Smilla w labiryntach śniegu, tłum. I. Zimnicka, Gdańsk 1996.
Reklamy

4 thoughts on “Peter Høeg, „Smilla w labiryntach śniegu”

  1. Film nazywa się „Biały labirynt”, prawda? Mam nadzieję, że uda się odnaleźć „Smillę…”. Niekoniecznie w labiryntach śniegu, biblioteka czy księgarnia to też dobre miejsca do poszukiwania jej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: