Sławomir Mrożek, „Wybór dramatów i opowiadań”

Podczas lektury dramatów i opowiadań Sławomira Mrożka towarzyszyło mi chropowate wrażenie: oto wchodzę w świat do bólu groteskowy, przetrącony już w założeniu, ale — co powinno niepokoić — jego fundamenty sięgają rzeczywistości — konkretnej, polskiej, człowieczej. Konsekwencją jej obserwacji staje się rozczarowanie, które można przekuć na gorzką mądrość albo rozbroić śmiechem. Mrożkowskie koncepty to splot absurdu i humoru.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację (dotknęła ona bohaterów dramatu „Męczeństwo Piotra Ohey’a”). Siedzi sobie pan domu, czyta gazetę. Nagle wchodzi urzędnik i informuje, że w łazience zagnieździł się tygrys ludojad. Za dnia najprawdopodobniej ukrywa się w rurach z gorącą wodą, bo jest przyzwyczajony do tropikalnego klimatu. Niewykluczone, że nocą tarza się w wannie. Jednak na wpadanie w panikę nie ma czasu, gdyż do mieszkania zaczynają przychodzić różni ludzie. Poborca egzekwuje podatek od tygrysa. Naukowiec przy pomocy teorii ewolucji wyjaśnia możliwość wyewoluowania wysoko rozwiniętej pasty do zębów w większego drapieżnika. Szef trupy proponuje urządzenie domowych seansów cyrkowych. Nauczyciel przychodzi z wycieczką szkolną. Najdziwniejsze jest to, że nikt się nie dziwi. Szerokie są biurokratyczne ramy, dlaczegóż tygrys miałby się w nich nie zmieścić?

W niejednym opowiadaniu poruszono zagadnienie tożsamości i kondycji człowieka funkcjonującego w otoczeniu społecznym (kwestia podobna do tej, z której Witold Gombrowicz uczynił oś konstrukcyjną swych dzieł). Istotne w przywoływanym kontekście spostrzeżenie pojawia się w utworze „Moniza Clavier”. W Wenecji na przybysza ze Wschodu zwraca uwagę piękna aktorka filmowa i zaprasza go na przyjęcie. On nie potrafi się tam odnaleźć, opróżnia szklankę za szklanką, wreszcie — odurzony rozpaczą i alkoholem — wkracza w sam środek towarzystwa, zaczyna krzyczeć i wskazywać na swoje zęby (za wolność mu je wybili, za wolność!). Potem traci kontakt z rzeczywistością. Następnego dnia w gazecie pojawia się sensacyjny artykuł o romansie Monizy Clavier z młodym Rosjaninem. Człowiek ów nie był Rosjaninem, ale bardzo ucieszył się z takiego obrotu sprawy.

Zostanie Rosjaninem dawało mi formę, której mi tak brakowało. Koniec przebąkiwania o sobie, napomykania o sobie, dawania czegoś do zrozumienia, ale nie wiadomo czego. Koniec min i grymasów dwuznacznych.

Forma jest pożądana, bo daje poczucie bezpieczeństwa. Podbudowany nią mężczyzna zostaje zaproszony na kolejne przyjęcie.

Już się nie trwożyłem, że znowu mam publicznie wystąpić, jak przed owym nieszczęsnym wieczorem w Excelsiorze. Tym razem byłem już kimś. Jak trudno — czy w ogóle możliwe? — wejść dokądkolwiek nie będąc kimś. Nie jestem pewien, czy być sobą w ogóle coś oznacza.

Być kimś — być sobą. Czy między członami opozycji istnieje zależność? Im więcej jestem kimś, tym mniej sobą? A może, jak twierdzi Antoni Kępiński, elementem psychicznego dojrzewania jest akceptacja obłudy życia społecznego i każdy kiedyś machnie ręką, ulegnie małym konwenansom? W „Przekroju” (numer z 21 września 2010 roku) opublikowano wywiad ze Sławomirem Mrożkiem. Katarzyna Janowska zapytała, czy cieszą go obchody urodzin. Odrzekł, że nie, ale będzie udawał, że się cieszy. Otóż to.

Sławomir Mrożek, Wybór dramatów i opowiadań, Kraków 1974.
Advertisements

5 thoughts on “Sławomir Mrożek, „Wybór dramatów i opowiadań”

  1. Dla mnie Mrożek jest bardzo interesującym pisarzem. Z jednej strony kontrowersyjny i zaskakujący a z drugiej rzeczowy i trzeźwo patrzący na rzeczywistość. Pokazuje nam to czego nie widzimy. Otwiera nam oczy na otaczający świat. Możemy się o tym przekonać czytając chociażby ”Tango”.

  2. Owszem, potrafi przygnębiać. Mnie jednak jego pomysły (np. torpeda w kawie, auto pancerne legitymujące koty na dachu) zaskakują i śmieszą, mimo że wydźwięk utworu, w obrębie którego są umieszczone, najczęściej jest pesymistyczny. Gorzki uśmiech to w końcu też rodzaj uśmiechu.

    To prawda, że Mrożek dotyka tematów często pomijanych, niezauważanych – może wynika to właśnie z jego umiejętności trzeźwej obserwacji rzeczywistości.

  3. Pingback: Zniszczone listy kobiet i zdolność wymyślania | Pod namiotem życia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: