Leena Lander, „Niech się rozpęta burza”

Iiris, dziennikarka z Helsinek, przyjeżdża do Olkikumpu, by zebrać materiał do reportażu o składowaniu odpadów promieniotwórczych w dawnej kopalni. Podczas przemowy rzecznika prasowego nie może znaleźć długopisu. Myśl o odpadach średnioaktywnych (suszonych i mieszanych z asfaltem) zazębia się w jej głowie z inną myślą (o zdradzie męża). Po konferencji przysiada się nieświadomie do stolika burmistrza. Ten opowiada o swojej irytacji — wierzy w bezpieczeństwo projektu, cieszy się z nowych miejsc pracy i potencjalnych turystów, a jakiś świr z Turku w swoich ulotkach przestrzega przed budowaniem składowiska i uparcie twierdzi, że epoka lodowcowa była w rzeczywistości poatomową zimą; wszak nagłej śmierci i zlodowacenia setek mamutów, które miały w żołądkach niestrawione mlecze, nie da się wyjaśnić powolnymi zmianami klimatu. Zdaje się, że ojciec autora ulotek był przed wojną oskarżonym o szpiegostwo sztygarem, zaś jego żona utrzymywała kontakty z agentem obcego wywiadu.

Tak się składa, że ów „świr” to najprawdopodobniej ojciec Iiris. Dziennikarka nie mówi tego burmistrzowi i odrzuca zaproszenie do sauny. Wieczorem będzie fotografować kościół oraz krajobrazy.

Na cmentarzu stoi przed rodzinnym grobem, zziębniętymi dłońmi obejmuje aparat. Próbuje ustawić ostrość. Nagle słyszy radę, że najlepszy byłby punktowy pomiar światła. Zaskoczona nie może wydusić słowa. Dostrzega pewną staruszkę. To Natalia — siostra dziadka, ale Iiris jej nie pamięta. I nic nie wie o Aino Helenie Harjuli, sześcioletniej dziewczynce, która zginęła przed laty w niewyjaśnionych okolicznościach. Natomiast listy Vidy i irlandzkiego geologa uświadamiają jedno — przeszłość wcale nie została zamknięta, przeszłość to pasmo pulsujących namiętności, szaleństw oraz zawirowań. Upływający czas otoczył jedynie tę mieszankę skorupą rezygnacji, wymusił milczącą zgodę na taki, a nie inny los. Czy warto rozwikłać rodzinną tajemnicę?

Powieść jest skonstruowana niechronologicznie. Nad niektórymi rozdziałami widnieje informacja o miejscu, miesiącu i roku akcji. Inne są pozbawione dopowiedzeń (dotyczą działań dziennikarki). Uzyskano w ten sposób efekt przenikania planów czasowych. Ciekawe wrażenie — czytelnik przenoszony w przeszłość zna już jakieś rysy zdarzeń, nad którymi potem zastanawiać się będzie Iiris. Może się jednak trochę pogubić w chaosie i kapryśnej fragmentaryczności.

Leena Lander, Niech się rozpęta burza, tłum. S. Musielak, Gdańsk 2007.
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: