Gabriel García Márquez, „Sto lat samotności”

Gabriel García Márquez, kreśląc portret Aureliana, używa pięknego, nośnego sformułowania, twierdzi mianowicie, iż mężczyzna był zamknięty w „fortecy rzeczywistości pisanej”. Wejdźmy i my do „fortecy” zbudowanej przez iberoamerykańskiego prozaika, odwiedźmy Macondo, prześledźmy losy pewnej licznej rodziny. Zaczęło się źle. Choć Urszula Iguáran i José Arcadio Bundía byli spokrewnieni, postanowili się pobrać. Zaniepokojona kobieta myślała, że z takiego związku mogą urodzić się iguany, dlatego unikała zbliżenia, co z kolei męża jej czyniło wdzięcznym obiektem kpin. Prudencio Aguilar zadrwił. José Arcadio Bundía nie mógł darować zniewagi, toteż przebił mu włócznią gardło na wylot. Miał potem wyrzuty sumienia, a jego żona Urszula widziała, jak Prudencio pęczkiem trawy zmywa zakrzepłą na szyi krew. Tam bowiem śmierć nie była czymś nieodwołalnym, owszem, stawała się granicą, ale przekraczalną. Cygan Melquíades na przykład umarł na żółtą febrę w Singapurze i został wrzucony w najgłębsze miejsce Morza Jawajskiego, lecz znalazł się ponownie między żywymi, „przekroczył już próg śmierci, ale wrócił, bo nie mógł znieść samotności”. Podobnie Prudencio — „smutny jak zawsze nieboszczyk” — kręcił się po domu, czego małżonkowie nie mogli znieść, powzięli więc decyzję, by odejść wraz z garstką ludzi z miasteczka i nigdy nie wrócić. Po ponad dwóch latach wędrówki rozbili obóz na brzegu kamienistej rzeki. Josemu przyśniło się gwarne miasto o ścianach z luster, wznoszące się w miejscu obozu, którego nazwa brzmi: Macondo. Następnego dnia założono osadę…

Miałam wrażenie, że to, co się dzieje w Macondo, obserwuję z okien domu Buendiów. Pulsujące życiem centrum, które stopniowo wytraca swą energię.

Kiedy Aureliano jej to powiedział, Pilar Ternera zaśmiała się głęboko tym dawnym radosnym śmiechem, który teraz przypominał gruchanie gołębi. Nie było takiej tajemnicy w sercu kogokolwiek z Buendiów, której nie potrafiłaby przeniknąć, bo sto lat czytania w kartach i doświadczenia nauczyły ją, że historia rodziny jest mechanizmem nieuchronnych powtórzeń, kołem, które obracałoby się w nieskończoność, gdyby nie postępujące i nieodwracalne zniszczenie osi [s. 432].

Historia rodziny, a więc ciąg narodzin i śmierci, dusznych związków, tajonych pretensji, niknącego szczęścia.
Magia jak chleb powszedni.
Samotność-przekleństwo i samotność-błogosławieństwo.

Poprzez łzy Amaranta Urszula rozpoznała w nim od razu jednego z wielkich Buendiów, bo był krzepki i energiczny jak José Arcadiowie, z oczyma otwartymi i wszechwidzącymi jak Aurelianowie, predestynowany do założenia rodu jeszcze raz od początku, oczyszczenia go ze szkodliwych wpływów i zdjęcia klątwy samotności, ponieważ on jeden na przestrzeni stuleci został poczęty z miłości [s. 449].

To jest odpowiedź na pytanie o przyczyny samotności? Samotni, bo niekochani?

Kiedy poszerzono dom, Urszula kazała dla niego zbudować specjalny pokój obok warsztatu Aureliana, daleko od hałasów i krzątaniny domowej, z ogromnym jednym oknem i półkami, na których sama ułożyła mu książki, niemal doszczętnie zjedzone przez mole, i papiery kruszące się w ręku i pokryte nieczytelnymi znakami; postawiła tam także szklankę ze sztuczną szczęką, w której zakiełkowały wodne roślinki z maleńkimi żółtymi kwiatkami [s. 84].

Wtedy weszli do pokoju Josego Arcadia Buendii, szarpali go z całych sił, krzyczeli do ucha, przytknęli mu lustrerko do ust, ale nie mogli go obudzić. Trochę później, gdy cieśla brał miarę na trumnę, zobaczyli przez okno padający deszcz maleńkich żółtych kwiatów. Padały całą noc jak milcząca burza, przykryły dachy, zatarasowały drzwi i przysypały na śmierć zwierzęta śpiące na dworze. Tyle ich spadło z nieba, że rankiem ulice były wyścielone grubym dywanem i trzeba było odgarniać kwiatuszki łopatami i grabiami, aby mógł przejść kondukt pogrzebowy [s. 159].

Gabriel García Márquez, Sto lat samotności, przeł. G. Grudzińska i K. Wojciechowska, Warszawa 2008.
Advertisements

One thought on “Gabriel García Márquez, „Sto lat samotności”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: