„Pan uroczo całuje”

„Pan leży, wchodzę, siadam z brzegu, podnoszę do ust rękę, wtulam się, podziwiam, kocham. Za oknem — wielkie życie, obce, nic nas nie obchodzi, wszystko jest takie proste: Pan, ja. I cała noc przed nami. Opowiadam Panu jakieś nonsensy — śmiejemy się — nic miłosnego! — noc jest nasza, robimy, co chcemy. Ale noc jest jeszcze swoja, własna, z własnymi regułami, i oto — przez śmiech, dowolność, pianę — prawda: jedyna: usta do ust. Pan uroczo całuje (proszę zniszczyć moje listy), bez naciskania — delikatnie […], wytrwale i ostrożnie, z każdą setną sekundy głębiej, jak człowiek, który chce pić — i nie od razu…”

To fragment listu Mariny Cwietajewej do Abrama Wiszniaka. Mężczyzny jej życia. Oprócz niego Tadeusz Klimowicz doliczył się jeszcze trzynastu mężczyzn jej życia. I jednego męża.

Marina Cwietajewa, Nieizdannoje. Swodnyje tietradi, Moskwa 1997; cyt. za: Tadeusz Klimowicz, Pożar serca. 16 smutnych esejów o miłości, o pisarzach rosyjskich i ich muzach, Wrocław 2005, s. 299-300.
Reklamy

2 thoughts on “„Pan uroczo całuje”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: