„Usta mam czerwone jak krew”

Gdyby błąkał się tu jakiś baśniopisarz i nie miał pomysłu na nowy utwór, to ja mu go podsunę: niech napisze o pięknej, tajemniczej dziewczynie, która ma oczy ciemniejsze niż noc i usta bardziej czerwone niż jarzębina. Wymyka się ona na pola i pochyla, by całować maki. To dziwne, ale po każdym pocałunku kolor jej ust traci intensywność. Można odnieść wrażenie, że kwiaty kradną uwięzioną pod skórą czerwień i jednocześnie nie są w stanie unieść tego ciężaru, bo gdy dziewczyna odrywa usta, płatki maków natychmiast opadają i niespokojnie falują, dopóki nie dotkną ziemi. Każdy pocałunek sprawia też, że usta dziewczyny stają się bardziej czarne. Co się stanie, gdy mrok zupełnie nimi zawładnie? Czy jej śmiech będzie brzmiał złowrogo, kiedy ciemność zagnieździ się w tkankach? A słowa? Nasycą się nocą?

Advertisements

4 thoughts on “„Usta mam czerwone jak krew”

  1. Nie z innym. Doszukałem się w jej wierszach jednego nieopublikowanego z moim imieniem w roli głównej:

    ***

    Andrzej to jest na wietrze liść
    niespokojny bardzo
    chcę mu palce we włosy wpleść
    szarpnąć

    śliczne usta gryźć – żeby śmiech
    znieruchomiał w szklistą kałużę
    i rzęsy długie
    opadły

    bo Andrzej – jak kometa
    oślepi blaskiem – przemknie
    i długo trzeba czekać
    na nowy z gwiazdami sierpień

    :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: