Balansując

Ja, człowiek z wolą (niezupełnie wolną).
Ja, uspokojona maksymą: co ma być, to będzie.
Zachodzi tu sprzeczność nie do przezwyciężenia.

Są dwa rodzaje ludzi.
Ci, którzy żyją, grają i umierają.
I tacy, których jedynym zajęciem jest utrzymywanie równowagi na krawędzi życia.

Maxence Fermine, Płatek śniegu, przeł. E. Konarowska, Warszawa 2007, s. 101.
Reklamy

2 myśli nt. „Balansując

  1. „Tak ciemne jest moje światło …
    Moje demony były tak mściwe
    aby zostawić mnie tutaj…
    Tak bolesna jest moja walka
    Jak każda noc gdy kładę się by spać
    Słucham mojego serca,
    oczekując, by zatrzymało się jego bicie.
    Ale każdego ranka słońce
    Rozbudza we mnie na nowo smutek…”

    :(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: