Co pozostaje, musi być prawdziwe

„Sherlock Holmes nigdy nie wypowiedział swojego najsłynniejszego zdania. W żadnym z opowiadań Conan Doyle’a ani razu nie pada niewolny od poczucia wyższości komentarz: «Elementarne, mój drogi Watsonie». Niemniej uwaga ta oddaje z niezwykłą precyzją i zwięzłością zarówno osobowość Holmesa, jak i charakter jego relacji z towarzyszem dzielącym z nim lokum i przeżywającym wspólnie przygody. Dlatego słusznie się ją Holmesowi przypisuje, nadając jej szczególne znaczenie jako wypowiedzi emblematycznej.

Co jest, zdaniem Sherlocka Holmesa, sprawą elementarną, zasadniczą? Sposób konstruowania wniosków, metoda dedukcyjna. A na czym ta metoda polega? Autor mówi wprost w Znaku czterech: «Kiedy weliminujesz to, co niemożliwe, to, co pozostanie, choćby nieprawdopodobne, musi być prawdziwe».

[…] Oszukaństwo Holmesa i paradoks Hempla (którego nie będziemy teraz przedstawiać szczegółowo) w dużej mierze związane są z faktem, że odnoszą się do zbiorów nieograniczonych, praktycznie nieskończonych — czy chodzi o możliwe wyjaśnienie zbrodni, czy o przedmioty nieczarne we Wszechświecie. Jeśli jednak liczba elementów wchodzących w grę gwałtownie się zmniejszy, stosowana przez Holmesa absurdalna metoda redukcji, bliska metodzie redukcji do absurdu, może okazać się wyjątkowo skuteczna. Pewna stara zagadka logiczna oparta na zmyślonej historyjce ilustruje to lepiej niż jakiekolwiek dywagacje teoretyczne:

Żył sobie kiedyś pewien ubogi kupiec, który winien był lichwiarzowi ogromną sumę i nie miał z czego jej spłacić. Lichwiarz, pozbawiony skrupułów stary rozpustnik, zaproponował kupcowi, że daruje mu dług, jeśli otrzyma za żonę jego córkę. Kupiec odmówił, zdjęty zgrozą.

— Będę łaskawy — powiedział wówczas lichwiarz — i przedstawię ci możliwość wyzwolenia się z długów bez dawania czegokolwiek w zamian. Włożę do mojej torby dwa kamienie, biały i czarny, a twoja córka wyciągnie jeden z nich. Jeśli wylosuje biały, daruję ci dług bez żadnych warunków. Jeśli czarny, poślubi mnie w zamian za to, co jesteś mi dłużny. Jeśli nie będzie chciała wyciągnąć żadnego kamienia, ty pójdziesz do więzienia za długi, ona zaś zostanie sama, bez środków do życia.

To powiedziawszy, łajdak lichwiarz schylił się, podniósł z ziemi dwa czarne kamyki i włożył je do swojej torby. Dziewczyna zauważyła oszustwo, lecz i tak zgodziła się wziąć udział w próbie.

(Doszedłszy do tego miejsca, naiwny czytelnik może pomyślec, że córka kupca postanowiła się poświęcić, żeby uratować ojca, ale tak nie było. Przeciwnie. Wkladając do torby dwa czarne kamienie, lichwiarz ofiarowywał kupcowi pewność uwolnienia się od długów. Gdyby nie ten niecny podstęp, miałby pięćdziesiąt procent szans, że osiągnie to, co zamierzał; zdradziła go jednak chytrość).

Dziewczyna wyciągnęła kamień i nie pokazując go, upuściła na ziemię, gdzie pomieszał się z innymi leżącymi na drodze.

— Wybaczcie mi moją niezręczność — powiedziała — ale widząc, jaki kamień pozostał w torbie, dowiemy się, czy ten, który wyciągnęłam, był biały czy czarny”.

Carlo Frabetti, Wielka rozgrywka, przeł. M. Szafrańska-Brandt, Warszawa 2009, s. 64-68.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: