Utrapienia

Najpierw zepsuło mi się pięć i sześć, potem przycisk „OK” i kółeczko, a na końcu komórka wyzionęła swego cyfrowego ducha. Przełożyłam kartę do starej nokii. Gdybym mieszkała w bloku, dźwięk jej subtelnej melodyjki słyszeliby sąsiedzi z góry i dołu.

Jadąc do kolejnej apteki, wysłuchałam w radiu audycji o wojnie lekarzy z NFZ-em. To była zapowiedź, bowiem w samej aptece farmaceutka powiedziała, że nie mogę zrealizować recepty, gdyż brakuje na niej pewnego numerka. Postanowiłam popróbować szczęścia w innej aptece. Zamiast szczęścia znalazłam jednak komunikacyjne kłopoty. Jak sama nazwa wskazuje, „Apteka w Środku Miasta” jest w środku miasta i ma mały parking. Przede mną wjechał samochód, wjechałam ja, za mną wjechał samochód. A na malutkim parkingu nie było żadnego wolnego miejsca ani przestrzeni do swobodnego wykonania manewru zawracania. Moje przyśpieszone, nerwowe oddechy sprawiły, że wszystkie szyby w samochodzie zaparowały, ale udało się wyjść wszystkim trzem zamieszanym w sprawę i okolicznym autom bez szwanku.

Napój energetyzujący zamiast mnie wesprzeć rozlał się szerokim jeziorem na drewnianym blacie. Dwie godziny później pod tym samym blatem szukałam stalówki, marznąc na zimnych kafelkach. A potem okazało się, że stalówka wcale nie spadła, tylko tkwiła tam, gdzie miała tkwić. Tylko jej wcześniej nie zauważyłam.

A przed chwilą, kiedy wyciągałam kabel z wtyczki — pokopało mnie.

Dopisek późniejszy: tak. Kabel z wtyczki. Miałam oczywiście na myśli, że wyciągałam wtyczkę z gniazdka.

Reklamy

2 thoughts on “Utrapienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: