Yukio Mishima, „Zimny płomień”

Kiedy Mishima miał 12 lat, po raz pierwszy obejrzał przedstawienie teatru kabuki. Barwny świat teatru (efektowna gra aktorów ubranych w bogate stroje z epoki) i piękno klasycznego języka urzekły go. Później napisał kilka sztuk w konwencji teatru kabuki dla onnagaty (aktora odtwarzającego role kobiece) Nakamury Utaemona VI. On właśnie stał się pierwowzorem Mangiku, bohatera opowiadania „Zimny płomień”, aktora, którego gra zachwycała.

Nawet kiedy Mangiku się rozbierał, można było odnieść wrażenie, że spod jego skóry prześwituje jeszcze wiele warstw zachwycających strojów, a nagość stanowiła jedynie przejściową powłokę. Gdzieś w jego wnętrzu musiało skrywać się coś, dzięki czemu jego postać sceniczna była tak olśniewająca [s. 15].

Twórcy udało się zainteresować swoimi utworami Kawabatę. Przyszły noblista został opiekunem literackim i przyjacielem Mishimy. Kawabata był gościem honorowym na weselu przyjaciela i mistrzem jego ceremonii pogrzebowej. Mishima popełnił bowiem samobójstwo przez rytualne rozcięcie brzucha.

Pisarz podobno twierdził, że jeśli ktoś miałby przeczytać tylko jeden jego utwór, musiałoby to być „Umiłowanie ojczyzny”. Główny wątek opowiadania stanowią przygotowania do samobójczej śmierci żołnierza Shinji i jego żony Reiko. Shinji chce uniknąć bratobójczych walk, Reiko pragnie podążyć za mężem. Spędzają razem noc. Bardzo sensualna proza. Spełnienie, niespełnienie, upojenie, udręka, miłość, śmierć.

Tematy opowiadań są zróżnicowane. Obserwujemy kobiety, które przechodzą przez siedem mostów, by spełniło się ich marzenie („Przejść przez wszystkie mosty”), mnicha buddyjskiego i Wielką Cesarską Nałożnicę („Miłość Wielkiego Kapłana świątyni Shigo”), kobietę, która traci dzieci („Śmierć w środku lata”), młodych księgowych celebrujących swe niedziele („Niedziela”), dwoje rozstających się ludzi („Fontanny w deszczu”) czy perłę wypadającą z pierścionka („Perła”). Utwory nasycono jakimś napięciem, niepokojem, oczekiwaniem na to, co się zdarzy. A wszystko jest takie stłumione, ściszone, milczące. Chłodne. Nie znaczy to, że pozbawione emocji. Przeciwnie. Emocje są, najgłębsze, tylko utrzymywane na uwięzi. Emocjom założono uzdy jak koniom.

W tym okrutnym odczuwaniu życia jest głęboki, przyprawiający o zawrót głowy spokój [s. 154].

Rzadko, bo rzadko, ale narrator czasem błyśnie też humorem. Na przykład we fragmencie dotyczącym Czystej Ziemi.

Powierzchnię stawów porastają lotosy, które mienią się przeróżnymi kolorami, a kiedy podmuch wiatru marszczy powierzchnię wody, wielobarwne światełka przecinają się we wszystkich kierunkach. Dniem i nocą powietrze wypełnia krzyk dzikich kaczek, dzikich gęsi, kaczek mandarynek, żurawi, pawi, papug i rajskich ptaków kalavinka o twarzach pięknych kobiet i niebiańskich głosach. Wszystkie one, a także niezliczone roje ptaków mieniących się klejnotami, wysławiają głosem pełnym słodyczy chwałę Buddy. (Wierzymy, że brzmiały słodko, chociaż przy takim nagromadzeniu wszelakiego ptactwa musiał tam panować niezły jazgot) [s. 67].

Tak, jazgot zapewne był niezły.

Yukio Mishima, Zimny płomień, przeł. H. Lipszyc, Warszawa 2008.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: