Taichi Yamada, „Obcy”

Główny bohater, Harada, mieszka w biurze. To znaczy w mieszkaniu, które dotąd służyło mu jako miejsce pracy. Harada jest scenarzystą telewizyjnym, właśnie się rozwiódł. Po trzech tygodniach samotnego życia poruszyło go coś dziwnego. Poczucie, że jest za cicho. I nie miało to nic wspólnego z tym, że za oknem ciągle jeździły samochody, sześciopiętrowy apartamentowiec stał bowiem przy obwodnicy w Tokio. Szum samochodów po pewnym czasie przestał być przeciwieństwem ciszy, a stał się czymś do niej podobnym. Za cicho było w samym budynku, kiedy już umilkł biurowy zgiełk. Jakieś przeczucie tknęło mężczyznę. Wyszedł z mieszkania i odkrył, że jest w budynku sam. Zaniepokojony, ale i rozluźniony rzucił się na kanapę stojącą w kącie holu. I wtedy weszła kobieta. Nie zauważyła go, tylko skierowała się ku windzie. A więc to tak: za dnia apartamentowiec rozbrzmiewa gwarem, nocą zostają w nim tylko dwie osoby. Kobieta któregoś dnia zapukała do drzwi mieszkania scenarzysty, smutna, blada i samotna, jednak on nie wpuścił jej do środka.

Harada miał 12 lat, kiedy zginęli jego rodzice. Potrącił ich samochód.

Nie płakałem od czasu, kiedy byłem dwunastoletnim chłopcem. Ale zdawało mi się, że wystarczy jakaś mała rzecz, która ożywi lawinę wspomnień, a cały ten mój misternie utkany kokon spruje się za jednym pociągnięciem nitki i zostanę nagi, płaczący jak dziecko [s. 35].

W swoje urodziny bohater pod wpływem impulsu postanowił pojechać do dzielnicy, w której dorastał. Tam spotkał mężczyznę łudząco podobnego do (wspomnienia) ojca. Człowiek ten zaprowadził go do mieszkania, gdzie powitała ich kobieta łudząco podobna do (wspomnienia) matki. Kim byli? Zachowywali się jak jego rodzice, ale czy to możliwe, że pozostali młodzi? Dlaczego Harada przy nich czuł się tak dobrze, tak bezpiecznie?

Jeśli istnieją gdzieś granice światów, to „Obcy” znajdują się na ich przecięciu. Niepokojąca opowieść, ale niepokojąca subtelniej, niż sugeruje okładka. Przejrzałam okładki wydań w innych językach i podobają mi się o wiele bardziej.

Jak można się domyślić, tajemnicza kobieta odegrała niebagatelną rolę w przedstawionej historii. Nie daje mi spokoju pytanie, jakie miała zamiary. To, co odkrywa Mamiya, znajomy z pracy Harady, zaskakuje. I każe przemyśleć całą opowieść od nowa.

Taichi Yamada, Obcy, przeł. A. Horikoshi, Warszawa 2007.
Advertisements

6 thoughts on “Taichi Yamada, „Obcy”

  1. Widzę, że japońską literaturę czytasz – cieszy mnie to niezmiernie! xD

    Hm, mnie „Obcy” zawiedli. Ale już druga wydana w Polsce książka Yamady – w moim odbiorze – jest lepsza.^^’

    Pozdrawiam serdecznie!

  2. Czytam, czytam, bo przystąpiłam do wyzwania zorganizowanego przez Literę, wyzwanie już się prawie kończy, a ja, jeśli można się tak wyrazić, z literaturą japońską jestem w lesie ;)

    Szkoda, że „Obcy” Cię zawiedli. Mnie przekonali dopiero po pewnym czasie i zaskoczyli zakończeniem. Skoro twierdzisz, że „W pogoni za dalekim głosem” jest jeszcze lepsze, to, zachęcona, sięgnę.

    Przeczytałam Twój tekst na temat „Norwegian Wood” Murakamiego i tę książkę. Momentami chciałam stwierdzić, że mi się podoba, ale główne wrażenie, jakie we mnie pozostało, to chyba irytacja. Tōru mnie denerwował.

    Pozdrawiam ciepło w zimowy wieczór :)

  3. A, widzisz, ja nawet dokładnie nie wiem, kto uczestniczy w wyzwaniu Litery.^^’
    W lesie? To nawet dobrze, bo znaczy, że już się zagłębiasz i przyglądasz poszczególnym drzewom ; )

    W pogoni… w moim odczuciu jest lepsze, mam nadzieję, że Ciebie nie zawiedzie. Chociaż to byłoby ciekawe i poniekąd inspirujące – w końcu różni czytelnicy odmiennie odbierają te same książki.

    Hm, jak mi się zdaje, Tōru jest typowym bohaterem Murakamiego i takim bardzo typowym dla współczesnej japońskiej popkultury, więc ja się przyzwyczaiłam – początkowo ten typ mężczyzn też mnie irytował.

    Dziękuję i życzę przyjemnego wieczoru!^^

  4. Ha, ha, można też tak na las spojrzeć :) Trudno pamiętać wszystkich uczestników wyzwania, ale chciałabym napomknąć, że ilość zrecenzowanych przez Ciebie książek jest naprawdę imponująca. Czapki z głów!

    Jak tylko dorwę „W pogoni za dalekim głosem”, to przeczytam. Opolskie biblioteki nie są niestety w tę książkę zaopatrzone. Sprawdziłam przed chwilą.

    To naprawdę ciekawe, jak różnie mogą czytelnicy odbierać książkę. Tekst ten sam, a każdy doczytuje w nim sobie coś innego, coś swojego. Fascynujące. Może w tym tkwi siła literatury. I może rację mają teoretycy literatury, którzy twierdzą, że odbiorca współtworzy dzieło.

    Hm, szkoda, że Tōru nie jest wyjątkiem w świecie Murakamiego.

    Kłaniam się w pas z gołą głową (w lesie zawiał wiatr i mi czapka spadła) ;)

  5. Tak jakoś mnie w ten las wciągnęło ; ) Dziękuję *^^*

    W bibliotekach Krk wcale nie lepiej pod tym względem.

    Wciąż się nad tym zastanawiam – czy i na ile odbiorca współtworzy dzieło. Ale tak, to niesamowite.

    Niestety albo stety nie jest – Murakami takich właśnie irytujących mężczyzn tworzy ; )

    Pewnie czapka zawisła na gałęzi któregoś z drzew *rozgląda się*

    Pozdrawiam ciepło!^^

  6. Zgodnie z Twoim oczekiwaniem, książka zainteresowała mnie bardziej niż myślałam, powiedziałabym, że wręcz wciągnęła mnie do tego swojego świata w opuszczonym bloku, nie dając spać do późnych godzin nocnych. Zakończenie było dla mnie dosyć zaskakujące, jednak troszkę przewidywalne. Gdy tylko Mamiya stwierdził, że Harada nadal źle wygląda, można było szybko odgadnąć, kto temu jest tak naprawdę winien.
    Mimo wszystko, czytając opisy kolejnych scen nie przestałam patrzeć na tę rzeczywistość przez pryzmat rysunków, kreślonych piórkiem i tuszem. Podejrzewam, że wykreowana u mnie poprzez czytanie mangi japońska rzeczywistość – wdzierała mi się w umysł, bo własnie tak ją zapamiętałam. Każdą kolejną scenę z książki jestem w stanie w szybkich szkicach narysować, a nawet poukładać na kartce w kolejne ujęcia. Zastanawiam się jedynie, czy wynika to z nabytej umiejętności przelewania słowa czytanego na rysowane czy po prostu ze specyficznego „sposobu opowiadania” dla krajów azjatyckiej kultury.

    W „Obcych” podobało mi się ukazanie uczucia strachu, jako emocji głębokiej, objawiającej się w różny sposób, a jednocześnie powstającej w wyniku naszych skojarzeń z telewizją. Podczas czytania książki rzeczywiście gdzieś w mojej podświadomości tkwiło uczucie, że to z pewnością muszą być złe duchy, które ujawnią się pod koniec w jakiś przerażający sposób.

    „Bycie normalnym polega na tym, że w dorosłym życiu potrafimy zapanować nad słabościami wyniesionymi z dzieciństwa.”

    I znów odezwało się pytanie o strachy z dzieciństwa, które siedziały za biurkiem, za drzwiami czy sięgały zimną dłonią za moją kołdrę. Przypomina mi się pewien oneshot Clampa… wprowadził mnie wtedy w poczucie konsternacji, a jednocześnie pokazał dziecinne lęki z bliska.

    http://www.mangapark.com/manga/left-hand/c0/2

    Innym fragmentem, przy którym się zatrzymałam na dłużej, to sprawa perfumów.

    „Perfumy to dziwny kamuflaż. Powinny ukryć zapach ciała, a jednocześnie sama ich obecność zdradza istnienie tego zapachu. To kamuflaż będący jednocześnie celową zdradą.”

    Przyszło mi na myśl, że chociaż chcemy zatuszować nasz osobisty zapach za zasłoną kwiatów czy innych wonności, to jednak wydaje mi się, że ta sama nuta perfumu na każdym człowieku będzie pachnieć inaczej – oryginalnie, dlatego mimo wszystko nie nazwałabym tego kamuflażem – chociażby mając na uwadze, że człowiek i tak dokonuje w sklepie pewnej selekcji.

    Jeszcze jedna rzecz frapuje mnie po przeczytaniu ostatnich stron. Jeśli Key (jak domniemam) popełniła samobójstwo w dniu, kiedy przyszła z szampanem, to nie rozumiem oschłości Harady. Cały czas rozważa „co będzie, jeśli…?” i nawet zastanawiał się nad możliwością jej autodestrukcji gdzieś na poczatku książki, po czym pod koniec jest mu to jakby obojętne. Nawet przez myśl mu nie przechodzi, że to może tak trochę przez niego…?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: