Wisława Szymborska, „Wystarczy”

„Mój wyścig z suknią nadal trwa”. Tak napisała Szymborska w „Muzeum”. Wyścig skończył się pierwszego lutego bieżącego roku. Zwycięstwo sukni było jednak tymczasowe. Jej tryumf podkopuje nowy tom wierszy. Już „Wystarczy”.

Świat literacki, ten mały papierowy kosmosik, nie tylko dziełami żyje. Ciekawość budzą też osobowości piszących, aura ich wyjątkowości, legenda geniuszu. Myślę o Szymborskiej. Gdyby ktoś wyniósł ją na piedestał, pewnie zeszłaby z niego bocznymi schodkami. Dama ironii. Co wydaje mi się ważne w jej poezji, to próby penetrowania światów, które mogły zaistnieć, ale nie zaistniały (podobnie jak u Leśmiana, jednak Leśmian robił to raczej w sposób „słowotwórczy”). Wiąże się z tym przekonanie, że coś w świecie równoległym mogło być zupełnie inne. I nikogo to nie dziwi! Poza tym — badanie małych i wielkich sytuacji egzystencjalnych przeprowadzane poważnie i lekko. Wspomnieć też warto o kolażach. Przepięknie absurdalnych.

Tom „Wystarczy” składa się z dwóch części: pierwsza obejmuje trzynaście wierszy ukończonych, okrzepłych; druga — odbitki rękopisów opatrzone edytorskim komentarzem. To tak, jakbyśmy podpatrywali coś, co zazwyczaj nie jest dane postronnym czytelnikom.

Większość rękopisów znajduje się na kartkach formatu A-5 (albo do niego zbliżonych), powstałych przeważnie z przecięcia na pół kartki papieru maszynowego lub wydruku komputerowego formatu A-4; pozostałe albo na oderwanej okładce notatnika, albo w zeszycie w kratkę bez okładki, albo na skrawkach papieru; jeden na odwrocie skrawka reklamy [s. 25].

Jakie są nowe wiersze? Takie, jak zawsze, i zupełnie inne. Jest drążenie w dwóch perspektywach: ponadludzkiej i podludzkiej. „Wyznania maszyny czytającej” — przeniesienie się myślą (jak uroczo paradoksalne!) do czasu, kiedy nie będzie już ludzi. Wymarli. Słuchamy więc maszyny, która czyta to, co po nas zostało. I nie z wszystkim może sobie poradzić. Wielokrotny efekt obcości: my (wymarli) jesteśmy obcy dla maszyny, maszyna jest obca dla nas (czytających). Wyobrażam to sobie trochę jak spojrzenie z oddali, z perspektywy kosmicznej, z wysoka. Może przez lunetę? Jest też spojrzenie przez lupę na to, co „niższe” od nas, na przykład na „nieboszczkę kapustę” (z wiersza „Przymus”).

Wyobraźmy sobie jeszcze „Lustro”, które odbija piękno: niebo, chmury, ptaki w przelocie, gwiazdy, wschody i zachody słońca. Lustro to wisi na… ocalałej ścianie zburzonego domu. „Los czasami się do nas uśmiecha, ale nigdy to nie jest uśmiech dobroduszny” — rzec miała Szymborska Ryszardowi Krynickiemu, twórcy Wydawnictwa a5, w którym tomik się ukazał. Ostatni to tomik — uśmiecha się los.

Wisława Szymborska, Wystarczy, Kraków 2012.
Advertisements

8 thoughts on “Wisława Szymborska, „Wystarczy”

  1. Widziałam ten tomik w empiku, bardzo ładne wydanie. Kiedyś czytałam więcej wierszy, także Szymborskiej, ostatnio jednak mi nie podchodzą, także tylko sporadycznie czytam.

  2. Dziękuję.

    Tekst przeczytałam. Dwa razy. Podczas opisywania moich wrażeń z lektury nie miałam zamiaru czynić aluzji ani do komunizmu (w życiu), ani do socrealizmu (w twórczości) Szymborskiej. Nie. Oczywiście wiem, że była uwikłana w system, że podejmowała niechlubne decyzje polityczne, że takie tytuły wierszy jak: „Gdy nad kołyską Ludowej Konstytucji do wspomnień sięga stara robotnica”, „Młodzieży budującej Nową Hutę” czy „Robotnik nasz mówi o imperialistach” mówią same za siebie.
    Ale przywołany artykuł nie ma nic wspólnego z obiektywizmem. Krótka polemika.
    1. „Kto nie dorósł do wielkości prochów […] – won od pióra”.
    Wydaje mi się, że taki ton wypowiedzi niebezpiecznie zbliża się do tonu używanego przez tych, którzy stoją po drugiej stronie barykady – jest apodyktyczny jak nowomowa.
    2. „Wisława Szymborska zadebiutowała w 1945 roku […], publikując [tam] swoje debiutanckie wiersze stalinowsko-leninowskie”.
    Zadebiutowała w „Walce” – dodatku do „Dziennika Polskiego”. I nie były to wiersze, a jeden wiersz – „Szukam słowa”.
    3. Wspomina się tylko dwa tomy – „Dlatego żyjemy” (1952) i „Pytania zadawane sobie” (1954). Ani słowa o pozostałej twórczości.
    „Szymborska próbowała swoje wiersze usuwać z księgarń, zapominając o potędze Internetu”.
    Poetka odcięła się od zbiorów zabarwionych ideologicznie – to prawda. Ale nawet z nich kilka wierszy uległo przedrukowaniu: z tomu „Dlatego żyjemy” – wiersze „W banalnych rymach” i „Zwierzęta cyrkowe”; z tomu „Pytania zadawane sobie” – wiersz tytułowy, „Zakochani” i „Klucz”.
    4. Ogólnie – bardzo ważną kategorią estetyczną w poezji Szymborskiej jest ironia. I – pomyślmy teraz – czy wszystkich tez z artykułu o „utożsamianiu w twórczości” i „wyrażaniu poglądów” ta ironia nie falsyfikuje? Może początkowe wiersze ironiczne nie były, ale cała twórczość poetki jest do nich zawężana, więc ośmielam się użyć takiego chwytu.
    5. Pojawia się porównanie do Miłosza i cytat: „Polak musi być świnią, bo się Polakiem urodził”. Cytat pochodzi ze zbioru esejów „Prywatne obowiązki”. I nie jest wyrażeniem poglądów poety, ale analizą twórczości Ernesta Brylla: Poezja jego przekształciła się w katalog sarmackich obrzydliwości, bynajmniej nie podawanych za piękne, właśnie za ohydne, ale nieuniknionych, swoich, narzuconych przez konieczność czy Opatrzność. Teza, jaką można z niej odczytać, jest następująca: inteligenci [którzy] wyobrażają sobie, że w Polsce może być miejsce na szlachetne zachcianki, jak w XIX wieku, to głupcy, bo jakakolwiek wybredność podniebienia jest w Polsce ponad stan, i Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem urodził.
    Szafowanie wyrwanymi z kontekstu cytatami jest dla mnie naruszeniem zasad.
    6. Poza tym ani słowo nie padło o tym, że w 1966 r. Szymborska wystąpiła z partii.
    7. I jeszcze jeden błąd – Kornel Filipowicz nigdy nie był mężem Wisławy Szymborskiej.

    Na koniec cytat z „Mojego Znaku” Jerzego Illga: Gdy rozmawialiśmy kiedyś o tych sprawach, Wisława ujęła rzecz najkrócej i najcelniej jak można: „No cóż, miałam nieszczęście być kiedyś istotą młodą, łatwowierną, słabo zorientowaną w sprawach, które powinnam była od razu należycie oceniać. Niektórzy mają jednak prawo sądzić mnie za to surowo – jeżeli są naprawdę przekonani, że kilka wierszy wtedy napisanych więcej waży na szali niż wszystkie, które napisałam potem”.
    Czy wszyscy jadowici obnażający zadali sobie trud, by je czytać?

    Nie usprawiedliwiam. Ale też nie czuję się uprawniona do tego, by rzucać kamieniami.
    Tyle.

  3. „Gdy rozmawialiśmy kiedyś o tych sprawach, Wisława ujęła rzecz najkrócej i najcelniej jak można: “No cóż, miałam nieszczęście być kiedyś istotą młodą, łatwowierną, słabo zorientowaną w sprawach, które powinnam była od razu należycie oceniać. Niektórzy mają jednak prawo sądzić mnie za to surowo – jeżeli są naprawdę przekonani, że kilka wierszy wtedy napisanych więcej waży na szali niż wszystkie, które napisałam potem”.

    Zręczna manipulacja słowna, kogoś, komu za „gadane” przyznano nawet Nobla.
    Ja osoby pani Szymborskiej nie oceniam na podstawie jej wierszy, które dla mnie brzmią wszystkie tak samo, a „Nienawiść” potwierdza moją tezę.
    Nie można pisać o nienawiści, nie znając tego uczucia.
    Szymborska znała je doskonale, stąd tak „błyskotliwa” analiza onego w swoim wierszu, który debiutował bodaj na łamach GW.
    Jak widać nie tylko nieszczęścia chodzą parami, ale nienawiść także :)

    Szymborska nie robi mi żadnej łaski, dając prawo do jej surowej oceny, gdyż ta ocena jej poezję obejmuje jako produkt, a nie wartość samą w sobie, a ja właśnie surowo oceniam człowieka, jeżeli taki w Szymborskiej istniał.
    Kto wie, może Hitler też by dostał Nobla za swoje malarstwo?
    Kim by jednak został w ludzkiej pamięci, malarzem, czy skazującym na śmierć?
    Mówi Pani – nie ta skala?
    Czy o skalę tu jednak chodzi?

    W powyższym cytacie Szymborska mówi, że powinna była ona, lepiej ocenić rzeczywistość, tak?
    Czyli w sposób jasny i wyraźny informuje mnie, że była ona wówczas jak najbardziej zdolna do obiektywnej oceny sytuacji.
    Nie była ona podlotkiem, podpisując się pod wyrokiem śmierci, skazującym na nią niewinnych ludzi i może w tym kontekście należy kreślić jakiekolwiek opinie o tej laureatce Orderu Orła Białego również.

    Dobrze, że choć Pani nie usprawiedliwia, a rzucania w kogokolwiek kamieniami, nikt od Pani nie wymaga.

    Pozdrawiam!

    PS Wspominając wcześniej o „aluzji”, bynajmniej nie chciałem sugerować, że taką stosuje Pani do komunizmu, czy jakiejś pochodnej tej delicji.
    Myślałem o zupełnie czymś innym, ale może uległem iluzji?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: