„Zawsze ulega się urokowi tajemnicy”, czyli o pewnym francuskim sześcioliterowym słowie

A to niespodzianka! W tym roku pewien prywatny kolekcjoner przyniósł do domu aukcyjnego zbiór pism i okazało się, że wśród nich są dwa nieopublikowane dotąd fragmenty „Małego Księcia”! Pierwszy z nich dotyczy momentu, w którym bohater odwiedza Ziemię. Pada wtedy sformułowanie, że ludzie zajmują mało miejsca i gdyby stanęli blisko siebie, zmieściliby się na placu o dwudziestu milach długości i dwudziestu milach szerokości. W nowo odkrytym fragmencie natomiast  zamiast uniwersalnego placu pojawia się konkretna wyspa — Long Island. To drobna rozbieżność, wynikająca może z tego, że autor chciał nadać tej partii tekstu charakter bardziej ogólny.

Druga ze stron zawiera opis zupełnie nowej postaci — entuzjasty krzyżówek! To pierwsza osoba, którą Mały Książę spotyka na Ziemi. Pokuszę się o cząstkowe tłumaczenie.

— „Gdzie są ludzie? — zastanawiał się Mały Książę podczas marszu. Spotkał pierwszego z nich na drodze.
— Ach — powiedział do siebie — dowiem się, co oni myślą o życiu na tej planecie. — To może być ambasador ludzkiego ducha…
— Dzień dobry — powiedział radośnie.
— Dzień dobry — odpowiedział mężczyzna.
— Co robisz? — zapytał Mały Książę.
— Jestem bardzo zajęty — odrzekł mężczyzna.
— Oczywiście, że jest bardzo zajęty — mruknął Mały Książę. — Troszczy się o tak dużą planetę. Jest tyle do zrobienia.
Ledwo ośmielił się mu przeszkodzić.
— Może mógłbym pomóc — powiedział jednak głośno. Mały Książę lubił być pomocny.
— Może — powiedział mężczyzna. — Od trzech dni pracuję bez powodzenia. Szukam sześcioliterowego wyrazu, który zaczyna się na literę „g” i oznacza płukanie.
— Płukanie — rzekł Mały Książę.
— Płukanie — powtórzył mężczyzna”.

W tym miejscu strona się kończy, tekst urywa. Nie znamy rozwiązania zagadki, nie wiemy, jak w umyśle autora brzmiało krzyżówkowe hasło. Ja w tłumaczeniu użyłam słowa „płukanie”, ale nie jest to takie proste… W oryginale francuskim pojawia się wyraz „gargarisme”, który oznacza i płukanie gardła, i płyn do płukania. W tłumaczeniu angielskim zastosowano słowo „gargling”, które już tej wieloznaczności nie oddaje, tak samo jest w polszczyźnie, ponadto trudno znaleźć słowo, które też zaczynałoby się na „g” (może gulgotanie, ale to chyba nie to). Jednak kiedy w języku angielskim użyje się słowa „gargle” — wieloznaczność nadal istnieje (słowo oznacza i płukanie gardła, i płyn do płukania).

Na stronie aukcji ryzykują stwierdzenie, że rozwiązanie nie jest prostym synonimem, ale bardziej abstrakcyjnym pojęciem związanym z całym tekstem. Pojawił się też pomysł, że słowem z krzyżówki może być „guerre”, czyli wojna. Ja rzuciłam się na poszukiwanie słownika (starego i zakurzonego, bo nieużywanego od lat), przejrzałam słowa, policzyłam litery i… mam dwa pomysły. Może to „gorgée”, czyli łyk, haust? A może, i ten pomysł bardziej mi się podoba, „goutte”, czyli kropla? Kropla wody, którą można przepłukać gardło… Wody ze studni odnalezionej na pustyni przez narratora i Małego Księcia… „Wszystkie gwiazdy będą studniami z zardzewiałym blokiem. Wszystkie gwiazdy dadzą mi pić”.

Korzystając z okazji, przytoczę jeszcze cytat.

„Znam planetę, na której mieszka pan o czerwonej twarzy. On nigdy nie wąchał kwiatów. Nigdy nie patrzył na gwiazdy. Nigdy nikogo nie kochał. Niczego w życiu nie robił poza rachunkami. I cały dzień powtarza tak jak ty: «Jestem człowiekiem poważnym, jestem człowiekiem poważnym». Nadyma się dumą. Ale to nie jest człowiek, to jest grzyb.
— Co?
— Grzyb!
Mały Książę był blady ze złości”.

Nie bądźmy grzybami, zachwyćmy się rysunkami. Jak wiemy, narrator narysował Małemu Księciu baranka, a raczej pudełko z otworami, w którym mieścił się baranek. Na stronie poświęconej tej książce znalazłam wariacje (Marty K.) na temat pudełka z barankiem.

Baranek bardzo zły

 Baranek jednorodzinny

 Baranek ufający

 Baranek z fajką

 Baranek anarchista

Nie bądźmy grzybami, zachwyćmy się kalendarzami. A właściwie pięknie wykonanym koreańskim dziennikiem z motywem „Małego Księcia”. Jest oprawiony w drukowane płótno, ma mnóstwo miejsca do pisania, różne zakładki, ilustracje, naklejki i pieczątki. Dziennik znalazłam w miejscu dla niego odpowiednim, a więc w internetowym pudełku skarbów.

Odnalezione strony można obejrzeć tutaj. Znajduje się tam też tłumaczenie na angielski oraz szereg ważnych informacji. Strony zostaną wystawione na aukcji szesnastego maja i szacuje się, że osiągną cenę czterdziestu tysięcy euro. „My jednak, którzy dobrze rozumiemy życie, kpimy sobie z cyfr”.

Reklamy

8 thoughts on “„Zawsze ulega się urokowi tajemnicy”, czyli o pewnym francuskim sześcioliterowym słowie

  1. Luizo (mogę po imieniu?), bardzo mnie zafrapowała wieść o odkryciu ;) Ciekawe, czy w nowych wydaniach „Małego Księcia” umieszczona zostanie adnotacja o nim.

    Beatriz, dziękuję :) Muszę się jeszcze wy-tłumaczyć, to znaczy podzielić pewną obserwacją: podczas tłumaczenia, kiedy się czyta uważnie i po kilka razy wers za wersem, a potem szuka odpowiednich słów i je zapisuje, tekst dociera chyba pełniej do czytelnika. W myślach to sobie zestawiłam z takim czytaniem zachłannym, kiedy książkę pochłania się w jeden wieczór. Ale i to, i tamto czytanie dobre – tylko na różne okazje.

    Lubicie „Małego Księcia”?

  2. Ależ oczywiście – po imieniu xD
    Mam nadzieję, że zamieszczą informację w kolejnych wydaniach, a – kto wie – może kiedyś pojawi się wydanie krytyczne, obejmujące odnalezione fragmenty wraz z komentarzem. Byłoby to ciekawe doświadczenie. Jakby… częściowe zdekonstruowanie Małego Księcia. Zresztą to dobrze wychodzi już na przykładach przywołanych przez Ciebie (tak, zapomniałam podziękować za przetłumaczenie fragmentów!^^’).
    Oj, tak – słuszne spostrzeżenia dot. natury tłumaczenia i wpływu na czytelnika-tłumacza.

    Lubię. Bardzo.

  3. Jesteśmy zatem po internetowym bruderszafcie ;) Mów mi Zenek. Żartuję oczywiście ;) Nazywam się Justyna.
    Ciekawe byłoby takie wydanie, a myślę też, że osłabienie spójności nie zaszkodziłoby książce, przeciwnie – pobudziłoby zainteresowanie nią.
    I ta nowa wspaniała zagadka dla pasjonatów literatury! Zastanawiam się, czy kiedykolwiek dowiemy się, jak brzmi to sześcioliterowe słowo. Może wszystko pozostanie zawieszone? A może odnajdą się jeszcze jakieś kartki z dalszym ciągiem rozmowy z entuzjastą krzyżówek?
    Nie ma za co dziękować, pchała mnie ciekawość :)

  4. Haha, to było dobre xD Zenek _^_; Ale prawdziwe. W rzeczy samej.
    Oczywiście – zainteresowanie byłoby ogromne.
    Chciałabym, żeby pozostało „w zawieszeniu”, w niedopowiedzeniu. Chociaż – kto wie – może w przestrzeni autora skrywa się gdzieś ciąg dalszy i czeka na swojego odkrywcę?
    Ciekawość lingwistyczna?

  5. Zawieszenie jest dobre, bo intryguje. Kiedy sprawa zostaje zamknięta, zagadka rozwiązana, zainteresowanie spada, uwaga rozmywa się, świat (powieściowy) stabilizuje.
    Może coś jeszcze jest. Pytanie retoryczne: tylko gdzie?
    Tak. I ciekawość związana z odkryciem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: