Klejone nocą

Stało się to wczoraj wieczorem, a może dzisiaj bardzo wcześnie, słowem — w okolicach północy. Na stole położyłam pocięte kartoniki, kartki ochronne i kropelkę. Chciałam skleić małą szafeczkę z półkami, zagrać ekologicznie — wykorzystać niepotrzebne już, a dość ładne opakowanie. Muszę jednak dodać, że myśl o miniaturowej szafeczce była pierwsza, dopiero w jej obrębie usadowiła się myśl o wykorzystaniu opakowania, recykling pełnił więc funkcję podrzędną, a nie nadrzędną.

Klej z rodziny superklejów, jak wiemy lub nie wiemy, składa się z tubki właściwej, przezroczystej nasadki i czerwonej nasadki na nasadkę, zakończonej małym czerwonym szpikulcem. Teraz powinna rozbrzmieć muzyka, która w filmach tworzy atmosferę strachu, dramat się bowiem zaczyna. Czerwoną nasadką ze szpikulcem przekłułam klej i — doprawdy nie wiem, kiedy to się stało — moje palce utworzyły z klejem nierozerwalną całość. W głowie zadźwięczała mi melodyjka z reklamy: „Co kropelka sklei, sklei, żadna siła nie rozklei”. Siłą woli unicestwiłam slogan, to znaczy oderwałam się od kleju. Nie bez pewnego trzasku.

Na niepozornym opakowaniu widnieje tekst: „Cyjanoakrylany. Niebezpieczeństwo. Skleja skórę i powieki w ciągu kilku sekund”. Z tekturką już mu tak szybko nie idzie — mogłabym złośliwie dodać. Wcześniej chyba też przeczytałam ostrzeżenie, ale z mniejszym natężeniem uwagi, a może nawet z wyrozumiałą pobłażliwością typu: „Co? Ja się pokleję? Skąd! Przecież będę uważać!”. A jednak! Potwierdza to tezę, przeciw której kiedyś się buntowałam, a którą teraz akceptuję (jak wiele zależy od punktu, w jakim się jest!): do czytania niektórych tekstów trzeba dorosnąć.

Zastanowiło mnie jedno. Dlaczego klej miałby sklejać powieki? Chyba nikt nie przyozdabia nim rzęs? Nagle mnie oświeciło — chodzi zapewne o sytuację, kiedy ktoś uklejonym palcem chce otrzeć z oka łzę frustracji. I nieszczęście gotowe!

Czytam „Dziennik” Pilcha. Pisze: „Tak czy tak, frustraci są ciekawi, warci zadawania pytań i czujnej obserwacji. Kto brawurowo i przekonująco napisze monolog frustrata naszych czasów, trafi w dziesiątkę, a prawdopodobnie nawet w setkę, może zostać wyniesion, kto wie, jak wysoko”. Tak. Monolog frustrata naszych czasów, w którym jak w soczewce skupiałyby się stracone złudzenia i osierocone nadzieje. Zgrzytanie zębami. Osaczenie. Głód. Taki frustrat, dajmy na to, mógłby stanąć na środku supermarketu i wygłosić porywający monolog, godny tego hamletowskiego, godny słów, jakie się czasem słyszy pod monopolowym, na dworcu, w sali operacyjnej lub egzaminacyjnej, godny słów, których zazwyczaj nie ma. I ten frustrat w supermarkecie o wszystkim, co da się powiedzieć, powiedziałby, a potem spostrzegł… że nikt go nie słucha.

Monolog niełatwo się klei, za to palce — łatwo (wracamy do mnie). Zmywacz do paznokci jako antidotum średnio się sprawdza. Dałam więc sobie spokój z zeskrobywaniem szorstkiej powłoki z palców. Złuszczy się razem z naskórkiem. A teraz… mam grubszą skórę.

Trudniej poranić.

Advertisements

10 thoughts on “Klejone nocą

  1. Z architektonicznego punktu widzenia wygląda to tak, że klej cyjanoakrylowy przylega do palców zabierając tożsamość (w końcu nie masz już wtedy linii papilarnych). Jednak … Czterodniowa warstwa kleju pęka wraz ze skórą :( wtedy bez wahania bierzesz nawet za pumeks – nawet jeśli będzie boleć, to zdrapiesz to z rąk, żeby już nie bolało…

  2. Kaiko, to trafne spostrzeżenie. Mnie zabrał tożsamość kciuka i palca wskazującego, ale pozostałe palce papilarne, więc nie jest źle. Mnie już w miarę zeszło. Pękanie wraz ze skórą? Brr…
    A. Kiedyś kupiłam taki najzwyklejszy klej. Patrzę w domu, a tam napis: „poszukiwany przez studentów architektury”. Jakbyś go szukała, to u mnie jest! Zresztą z tyłu też ma niezły napis: „POTRZEBNY: w domu, introligatorni szkolnej, do klejenia grzbietów książek, w pracowni artystyczno-plastycznej, do klejenia w pionie brył geometrycznych, np. walec, ostrosłup, ikebany […], puzzli i magicznych modeli puzzlowych oraz styropianowych, do klejenia kryształowych salaterek i wazonów zabytkowych rozbitych na części”. Poezja!

  3. Mężczyźni są szczególnie narażeni na różne wypadki, bo mają alergię na drukowane. Ja nie mam, żywie przynajmniej taką nadzieję:), a i tak kilka razy już mi się to przytrafiło. Świetny tekst.

  4. Hmm… to znaczy, że dla mężczyzn czytanie instrukcji jest czymś w rodzaju hańby? Myślę, że każdemu się czasem przytrafi, chyba że ktoś zupełnie nic nie robi.
    Dziękuję :)

  5. Czyżby klej MAGIC? :) o! akurat to byłby o wiele lepszy wybór dla Ciebie, ponieważ sklei rzeczywiście wszystko (wygląda jak klej szkolny, chociaż koleżanka pokleiła nim buty), a jego unicestwienie z palców wymaga paru kropel ciepłej wody i mydła:) UWAGA! Po zaschnięciu z ubrań niestety już nie schodzi – przetestowane, łącznie z płaczem nad kolejną plamą z kleju na spodniach (bo po kropelce zdążyła wypaść mi w nich dziura). W sam raz dla architektów, pogrążonych w milimetrowej pracy nad kolejnym modelem swojej nowej fantazji o budynku.

    Hm… A tak poza tym… od kiedy potrafisz sklejać pudełka? ;P

  6. Tak, MAGIC. A ja nieopatrznie ten klej skreśliłam, bo kiedyś za bardzo zapaćkałam nim kolaż. Od tego czasu go nie lubię. I on rzeczywiście taki wszystkoklejący jest? Jakoś podejrzliwie podeszłam do zapewnień na tubce. Musisz mi chyba kiedyś zrobić wykład typu „Kleje, materiały a kleje, co kleić czym, jak usuwać skutki nieszczęść wywołane przez użytkowanie klejów i jak nieszczęściom tym zapobiegać”.

    Ejże! Przypuszczam, że to aluzja do mojego klejenia brył (bez skrzydełek). Po pierwsze – od tamtego nieszczęsnego sześcianu trochę czasu już upłynęło, po drugie – chyba przytwierdzenie trzech półek tekturowych do otoczki-bazy nie wymaga jakichś nadludzkich umiejętności, po trzecie – niektórzy mówią, że wszystkiego z czasem można się nauczyć (tu miałabym zastrzeżenia), a po czwarte – i tak mi nie wyszło, więc w sumie nie umiem.

  7. Może się moja wskazówka przyda na przyszłość, a może nie :)
    Otóż kleje z grupy cyjanopanów (kropelki, super glu…ty i im podobne) stosujemy do klejenia powierzchni o małej absorpcji, a poza tym powierzchni sztywnych, gdyż kleje te nie są elastyczne.
    Łatwiej i z lepszym skutkiem skleimy dwie metalowe kulki (albo i trzy) niż dwie kartki papieru.

    To tyle o kleju i wskazówkach jego dotyczących.

    Dalej już bez wskazówek powiem, że świetny tekst tu przeczytałem i przyznam, że się uśmiałem szczerze, choć zdaję sobie sprawę, że Autorce do śmiechu mogło nie być.

    Pozdrawiam i lepszych wyborów życzę na przyszłość (klejów) :)

  8. Dziękuję za wskazówki, zwłaszcza tę: „Łatwiej i z lepszym skutkiem skleimy dwie metalowe kulki (albo i trzy) niż dwie kartki papieru”. Potwierdzam!
    Do śmiechu może i nie było, ale jakoś dramatycznie – też nie. Trochę już przywykłam do swoich ułomności.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: