„Strach przed lataniem i głód doświadczeń”

Wiktor Wasniecow, Latający dywan

 

Śniło mi się, że latałam. Latającym dywanem. Już na początku napotkałam pewną trudność — nie mogłam na niego wejść. Wsiadałam bowiem nie na przystanku usytuowanym na ziemi (byłoby o wiele prościej!), ale na przystanku, że tak powiem, powietrznym. Uwierzcie mi, nie jest łatwo wejść na chybotliwą tkaninę zawieszoną w przestworzach! W końcu wpadłam na pomysł — położyłam się płasko obok powiewającej materii (grawitacja chyba zrobiła sobie wolne), przełożyłam jedną nogę i wturlałam się na dywan (leżałam twarzą w dół — myk, jedna noga na dywan — obrót na plecy i po sprawie!). Sposób może mało dostojny, ale za to skuteczny. Śmiało możecie go wypróbować, jeśli okazja pozwoli.

A więc latałam! Czułam się dziwnie niewygodnie i błogo zarazem. Przeglądałam notatniki. Zdaje się, że były tam moje notatki, ktoś mi je jednak pokazywał i objaśniał zawiłości. Nie wiem, czy chwytałam to w lot.

Advertisements

9 thoughts on “„Strach przed lataniem i głód doświadczeń”

  1. Nie powiem, że chętnie bym przeczytała Twoje „impresje” w wydaniu książkowym (z ilustracjami, ha!).^^’

    Podoba mi się Twój sposób na wprowadzenie linków (sznureczków?). Pomysłowo. Kreatywnie.

  2. w końcu musiałam się odezwać, bo bardzo mi się spodobało latanie na dywanie, wiem o blogistkach latających, ale tak zwyczajnie, jak to w snach, bez przyrządów:)
    ja latam rzadko i macham przy tym rękami, to nie jest wysoka jakość lotu,
    zostawiam pozdrowienie

  3. Luizo, dzięki! Może, może, ale nie wiem, czy mogłabym tak szaleć z ilustracjami jak na blogu, wiesz, prawa autorskie i te sprawy ;)
    A wprowadzanie linków – ot, małe łamigłówki dla mnie samej i spostrzegawczych czytelników ;)

    Signe, latanie to latanie, dywan czy ręce pełniące funkcje skrzydeł są mniej ważne, liczy się sam proces. Tak mi się zdaje. Na dywanie specjalnie wygodnie nie było, a i wsiadanie karkołomne. Pozdrawiam, życząc wysokich lotów!

  4. Onibe, nie wiem, dlaczego komentarz utknął w spamie. Już go stamtąd wydobyłam. W rzeczywistości latanie chyba średnio by mi się spodobało (dochodzi pytanie: „A jeśli zlecę?”), we śnie jednak takie wątpliwości ulegają zawieszeniu (albo wzmocnieniu – w koszmarach). Życzę snów, w których nic nie lata :)

  5. Też prawda z prawami autorskimi. Ale… nie jest to niemożliwe! Na szczęście xD

    A to tym bardziej kreatywne – że to łamigłówki i dla czytelników bloga, i dla Ciebie.

  6. Tak sobie myślę, że moje sny powinnam zacząć spisywać, bo cały ten mój świat marzeń, rodem z „Incepcji”, zaczyna się zlewać w całość, a wędrowanie po kolejnych poziomach snu czasem rzeczywiście pozwala zagubić przystanek rzeczywistości. Niestety… opis tych przenikających się rzeczywistości może się okazać trudny w realizacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: