Bernhard Schlink, „Lektor”

„Lektor”. Wczoraj książka, dzisiaj film. Nie będę pisać o autorze, fabule, kontekstach. Będę pisać o pytaniach. Wyciągnę pojedyncze nitki ze splotu, bo dzieło trzyma mnie jeszcze w uścisku. Mocno.
Związek mężczyzny i kobiety. Czy fascynacja pociąga za sobą odpowiedzialność? Zobowiązuje do czegoś? Na jak długo? Jaką rolę odgrywają we wszystkim wrażenia, odruchy, krótkie spięcia? Pragnienia, tęsknota, niechęć, znużenie?
Historia, przeszłość. Ile znaczy? Czy (i jak) buduje w człowieku zaciętość, utwardza ruchy, utwierdza niepokój?
Wstyd. Kto powinien się wstydzić? I czy na pewno za to, a nie za tamto?
Czytanie. Czytać, czytać.
Zapadać się w siebie.
Zapadać się w tekst.

Dlaczego? Dlaczego to, co było piękne, blaknie, kiedy wracamy do tego pamięcią, kruszy się i rozpada, bo kryło okropną prawdę? Dlaczego zalewa nas żółć na wspomnienie szczęśliwego małżeństwa, kiedy okazuje się, że jedno z naszych partnerów przez te wszystkie lata miało kochanka? Bo co? Bo nie można być w takiej sytuacji szczęśliwym? Ale przecież było się szczęśliwym! Czasami, kiedy koniec jest bolesny, wspomnienie nie odpowiada prawdzie o szczęściu. Czy o szczęściu może być mowa tylko wtedy, kiedy jest wieczne? I boleśnie może się skończyć tylko to, co było bolesne, bolesne bólem nieświadomym albo niezauważonym? Ale co może być bardziej nieświadome niż niezauważony ból?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: