Introligator z Pragi

—”Czy tam jeszcze mieszka, tego nie wiem — odparł Szwejk — ale w 1908 roku mieszkał. Bardzo pięknie oprawiał książki, ale długo, bo najpierw musiał je przeczytać i oprawić zależnie od treści. Gdy dał czarny grzbiet, nikt już nie musiał czytać. Było wiadomo, że ta powieść bardzo źle się kończy. Życzy pan sobie jeszcze dokładniej? Żebym nie zapomniał: codziennie siadywał U Fleků i opowiadał treść wszystkich książek, które mu przynieśli do oprawy”.

Jaroslav Hašek, Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej, przeł. A Kroh, Kraków 2009, s. 698.
Reklamy

8 thoughts on “Introligator z Pragi

  1. Będąc ostatnio „uwięziona” w pewnym pokoju, nie tak „na klucz”, ale odczuwając swoje zwykle „bycie samą”, siedząc przy cudzym biurku, buszując w sieci na cudzym laptopie, dojrzałam w końcu na jednej z nie moich półek książkę… John Grisham – autor… podobno jeden z tych sławnych. Opinie na tylnej okładce mówiły o genialności trzymanej w ręku historii młodego prawnika. Dobrze! Mam długie godziny przed sobą, książka do grubych nie należy, na dodatek wychwalana pod niebiosa – przeczytam.

    Zawiedziona poczułam się już przy ostatnich 50 stronach. Może i „zbrodnia doskonała” czy „anonimowy świadek, który nie może wyjść z ukrycia”, może i „prawnik doskonały, jako klasyczny, jednak znacznie młodszy Grishamowski bohater”, jednak historia tak przewidywalna, gładko idąca, że w samej zapowiedzi czy opinii zawarto całą treść tejże książki. Nie nastąpiło nic, co choćby przez chwilę mogło zaważyć na końcowym werdykcie.

    Wydaje mi się, że książek z czarnym grzbietem nie znaleźlibyśmy dużo. Czytelnik zazwyczaj oczekuje pozytywnego zakończenia i autorzy często im go dają, bo ludzie nie lubią się smucić książką, czy się nad nią zastanawiać… Nie chce im się myśleć, czy działanie bohaterów jest poprawne czy naszpikowane emocjonalnie. Wartka akcja nie daje nam czasu na kontemplowanie. To zjawisko widoczne jest także na przykładzie większości filmów cieszących się dużym uznaniem publiczności.

  2. Hmm, można na książkę spojrzeć jedynie jako na produkt, wtedy tekst na tylnej stronie okładki staje się czymś w rodzaju czystej reklamy. I jeśli ma się książka sprzedać, to trzeba jak najbardziej zachwalać! Co z tego, że – dajmy na to – streści się prawie całą fabułę czy podsunie rozwiązanie zagadki. Prawa rynku wymagają, by reklama była chwytliwa, by nie pozwalała przejść nikomu obojętnie. Muszę to mieć/muszę to przeczytać.

    A potem… rozczarowanie. Ja wprawdzie nie czytałam nic Grishama, więc nie będę się wypowiadać, ale rozumiem mechanizm, który opisałaś. Kiedyś na przykład czytałam powieść „Słońce też wschodzi” Hemingwaya i nie znalazłam w niej nic przykuwającego uwagę, poruszającego, ważnego. Zarzuciłam czytanie po stu stronach, a to tylko dlatego, że jechałam do Wrocławia i tylko Hemingwaya wzięłam na drogę. Inaczej pewnie bym nawet do setki nie dobrnęła.

    A książki z czarnym grzbietem? Częściowo masz rację – jeśli książka ma służyć celom rozrywkowym, to co to za rozrywka czytać na przykład o śmierci, chorobach czy innych rzeczach stojących w opozycji do „happy endu”? Co nie znaczy, że historie te należy z góry skreślać, czasem dobrze przeczytać jakąś bajkowo krzepiącą opowieść. Ale myślę też, że i „czarnych książek” znajdzie się niemało (chociażby wśród dzieł z klasyki literatury czy wśród reportaży).

  3. A co do Twojego komentarza – to tak… Snobizm? Chyba nie. Takie książki są wyjątkowe. Niemało książek ze smutnym zakończniem i ważność książek krzepiących? Ano tak. Reklamowe okładki i grafomania? Teraz bardziej widoczne, bo i możliwości więcej. Nie przepraszaj, wyrażenie niezłe – nadało wypowiedzi rytm. Pozdrawiam też ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: