Wyróżnienia i zwierzenia

Zbyszekspir, twórca ciekawego bloga W zaciszu biblioteki, nominował mnie do nagrody „Liebster Blog”. Z nazwy wnioskuję, że wyróżnienie pochodzi z niemieckich kręgów blogosfery, a przyznają je blogerzy innym blogerom, tym, których blogi uznają za interesujące. Zawsze to miło dostać nagrodę niespodziankę! Jednakże oprócz przyjemności nagroda ta związana jest z pewnym zadaniem — trzeba odpowiedzieć na jedenaście pytań. (I nominować kolejnych jedenaście blogów, i wymyślić następnych jedenaście pytań — ja pozwolę sobie ten etap pominąć). Bardzo dziękuję!

Zatem do dzieła! I do literackich dzieł!

1. Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Wprowadzę tu pewne rozgraniczenie (książki do czytania i książki do oglądania). Z książek do oglądania — „Króliczka Marta i jej przyjaciele”, przepięknie zilustrowana przez Shirley Barber. Z książek do czytania — „Szaleństwa panny Ewy” Kornela Makuszyńskiego. Była tak serdecznie ciepła, ujmująco żartobliwa. Pamiętam nawet, że na stronie tytułowej nalepiłam tatuaż czy naklejkę z miśkiem (skąd ją miałam? może w czipsach znalazłam?). Miałam tych naklejek więcej, bo wiem, że postanowiłam nimi oznaczać moje najulubieńsze książki. Taki dziecięcy ekslibris. Ale nie pamiętam innych oznaczonych książek. Pewnie pogubiłam odznaczenia.

2. Jaka książka non-fiction zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Ostatnio: „Farby wodne” Lidii Ostałowskiej.

3. Jakie 3 książki zabrałbyś/-łabyś ze sobą na bezludną wyspę?
„Myśli nieuczesane” Leca. Którąś z książek Tadeusza Konwickiego, powiedzmy — „Kalendarz i klepsydrę”. A teraz przebiegły fortel! Otóż gdybym przeczuwała, że czeka mnie bezludna wyspa, utworzyłabym własną książkę — antologię osobistą. Zbiór ulubionych fragmentów, cytatów, wierszy, fraz, ilustracji (tytuł może taki: „Silva rerum, czyli księga do przetrwania na bezludnej wyspie potrzebna, pełna słów i dziwów wszelakich”). Pomarzyć można, prawda?

4. Jakie pytanie zadałbyś/łabyś swojemu ulubionemu pisarzowi?
Jak żyć?

5. Co sądzisz o e-bookach i audiobookach?
Wygrałam kiedyś w konkursie czytnik e-booków i przeczytałam parę książek w wersji elektronicznej. Też można się zaczytać: razu jednego chciałam przed snem przerzucić parę stroniczek kryminału „Księżniczka z lodu”, a czytałam do piątej rano. Przeczytałabym całą książkę, jednak bateria odmówiła posłuszeństwa. Zastanawiałam się, czy nie wstać, nie podładować trochę baterii i czytać dalej, jednak rozsądek zwyciężył. Poszłam spać. Czytnik jest o tyle ciekawym urządzeniem, że można wgrać nań stare, niedostępne księgi — znalazłam kiedyś przypadkiem w internecie książkę „Kunstformen der Natur”, pobrałam udostępnionego pdf-a i wieczorem w łóżku przeglądałam sobie piękne ilustracje… Jeśli chodzi o audiobooki, to słucham od niedawna. Przy codziennej krzątaninie. Ostatnio pobrałam z Wolnych Lektur „Don Kichota”. Myślę jednak, że najwięcej czaru ma tradycyjna książka papierowa i taką formę lubię najbardziej.

6. Czy lubisz kryminały i fantastykę i dlaczego tak lub nie?
Kryminały lubię. Intensywnie absorbują uwagę. Jeśli zagadka jest precyzyjnie skonstruowana, podążanie różnymi tropami może być interesujące. Często też ciekawie przedstawione są różne drobiazgi i tło obyczajowe. Myślę tu raczej o kryminale w wersji Agathy Christie, Borysa Akunina, Macieja Słomczyńskiego czy Darii Doncowej, a nie na przykład o czarnym kryminale amerykańskim.
Fantastyki czytałam bardzo mało, więc nie wiem, czy lubię. Musiałabym poczytać więcej, by mi się jakieś zdanie skrystalizowało.

7. Czy uważasz, że praca tłumacza jest tak samo ważna jak pisarza? Jacy tłumacze i jakie ich tłumaczenia są według ciebie najlepsze?
Tak, jest ważna. Czy tak samo? Powiedziałabym, że dzieje się to na różnych poziomach, więc trudno porównywać. Autor ma stworzyć/zapisać/skonstruować świat w języku, tłumacz ma przenieść ten świat z jednego języka do drugiego, uwzględniając różne konteksty (kulturowe, historyczne). Myślę, że do tego potrzeba głębokiego zanurzenia w obu językach. I jeszcze pomysłu na to, jak potraktować nieprzetłumaczalne (objaśniać w przypisach? zastępować? pomijać?). Jeśli chodzi o tłumaczenia, imponujący dorobek ma Stanisław Barańczak. Zaciekawiły mnie też niedawno refleksje Antoniego Kroha o przekładaniu „Szwejka”. Mam jeszcze anegdotkę: kolega opowiadał mi o zajęciach, na których mieli tłumaczyć z czeskiego. Na „sucho”, bo nie znali języka, miało to być jakieś ćwiczenie, nie pamietam dobrze, o co chodziło. I nagle rozbłysła im poetycka fraza: „pukam do drzwi bytu”. Prawda, że piękne? Piękne, dopóki nie okazało się, że byt to po czesku mieszkanie.

8. Czy zdarza ci się nie pamiętać treści przeczytanej książki?
Tak. Z biegiem czasu treść ulatnia się, rozmywa, miesza z innymi treściami, zostaje tylko jakieś niejasne wrażenie, refleksja, może wynotowany cytat. I jeszcze przyplątuje się syndrom: „hmm, gdzieś to czytałam, tylko nie pamiętam gdzie”.

9. Które książki są według ciebie przereklamowane?
Książki Harukiego Murakamiego. I „Buszujący w zbożu”. Zresztą już nie czuję obowiązku kończenia każdej książki, którą zaczęłam czytać. Odkładam, jeśli mnie zirytuje, zwiedzie. Pewnie jest dużo więcej przereklamowanych książek, ale te szeroko reklamowane rzadko czytam.

10. Jaki jest Twój ulubiony cytat pochodzący z książki, którą kiedyś przeczytałeś?
Nie potrafię wybrać jednego.

11. W jakim celu piszesz swojego bloga?
Robię to dla siebie — składuję tu różne cytaty, refleksje, wrażenia, szkice, fotografie. Robię to z mniejszym lub większym entuzjazmem — lubię na przykład, kiedy z przeczytanej książki coś mi zostaje — myśl, opis, stylistyczny zawijas, tylko nie zawsze chce mi się pisać lub przepisywać, więc tego nie robię, a jeśli mam książkę na własność, to tylko zaznaczam w niej strony, czasem inne sprawy wciągają w swój nurt. Chcę powiedzieć (bo nie wiem, czy te wynurzenia są jasne), że jest to jakaś przestrzeń wolności — nie odnotowuję skrzętnie wszystkiego, tylko to, co chcę, to, co ważne. Albo to, czym chcę się podzielić z innymi. Bo piszę też dla innych — może kogoś coś zastanowi, zaintryguje, skłoni do poszukiwań. Mnożą mi się tu kategorie („Impresje codzienne” to wpisy zakorzenione w codzienności; „Lekturowe cienie” to teksty o książkach; „Michaszki” to zapisy rozmów z moim bratem; „Szkice” to dłuższe niejednolite teksty). Chcę, by blog pączkował w różne strony i obumierał, jeśli coś się skończy. Niech się zmienia. Jak ja. W związku z jego prowadzeniem spotkało mnie też kilka wyjątkowych niespodzianek, co sprawiło mi radość.

Tyle. Dziękuję (za uwagę, niespodzianki, obecność).

Advertisements

6 thoughts on “Wyróżnienia i zwierzenia

  1. podobają mi się Twoje odpowiedzi zwłaszcza w punkcie 8 i 9, ten 8 znowu mi przypomniał, że treść ułożona w książce linearnie, nie jest aż taka ważna, ważniejsze dla mnie, że „gdzieś to czytałam” i teraz wiem, i nie jest to raczej nigdy fabuła,
    no i „Szaleństwa panny Ewy”, że taka panna Ewa była, spisu szaleństw nie umiałabym zrobić, pamiętam ten ciepły czar:)

  2. Dziękuję :) Treść ułożona linearnie może jest ważna przy pierwszej lekturze, przy pierwszym kontakcie z książką, potem – jak piszesz – inne sprawy stają się ważniejsze.
    Ach, ja też już szaleństw za bardzo nie pamiętam, ale zauroczenie pozostało ;)

  3. „Chcę powiedzieć (bo nie wiem, czy te wynurzenia są jasne), że jest to jakaś przestrzeń wolności — nie odnotowuję skrzętnie wszystkiego, tylko to, co chcę, to, co ważne. Albo to, czym chcę się podzielić z innymi. Bo piszę też dla innych — może kogoś coś zastanowi, zaintryguje, skłoni do poszukiwań.”

    I bardzo słusznie.^^’

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: