Koń narowisty

Scheiner

„Fred tymczasem trzy albo cztery razy przegalopował i przekłusował dokoła stołu, próbując nowego kasztanka, który był uwiązany do stołu. Potem zsiadł z konia i powiedział:
— Dzika bestia, ale to nic, już ja sobie dam z nim radę”.

Scheiner2

Cytat — z Dziadka do orzechów Hoffmana. Ilustracje wykonał Artuš Scheiner do praskiego wydania powieści z 1924 roku.
Reklamy

7 thoughts on “Koń narowisty

  1. Na mnie też robią wrażenie :) Czytałam, że z wydaniami było tak: pierwsze polskie wydanie – „Historia dziadka do orzechów” – ukazało się w 1906 roku na podstawie wydania francuskiego (wtedy też mylnie przypisano utwór Aleksandrowi Dumasowi). Tam Frycek vel Fred był Stasiem :) W 1927 roku pojawił się przekład Józefa Kramsztyka, a na nim oparto wydanie Naszej Księgarni z ilustracjami Szancera, które dość długo było polskim wydaniem kanonicznym. Nie tak dawno ukazało się parę nowych wydań – na przykład z ilustracjami Aleksandry Kucharskiej-Cybuch.
    http://www.polskailustracjadladzieci.pl/2011/11/nowosc-dziadek-do-orzechow-i-krol-myszy.html

    Książki mają czasem dziwne losy :)

    • Cudowna książka nie tylko dla dzieci. Wydanie z ilustracjami Szancera stoi w mojej sypialni, na wypadek, gdyby mi była natychmiast potrzebna – a zdarza się to dość często :) To może brzmi dziwnie, bo podobno nie jestem już dzieckiem…

  2. uwielbiam ilustracje w tych starych wydaniach książek… na szczęście, czasami można też trafić na piękne obrazki w nowych książkach dla dzieci, nie tylko w klasyce… ale do tych starych wraca się zawsze z sentymentem

  3. Onibe, stare ilustracje to coś niezwykłego – miód na duszę ;) A teraz mamy nowe możliwości – czasem ktoś je skanuje i wrzuca w sieć, można się pozachwycać.
    Tak, i nowe książki są pięknie ilustrowane, i klasyka na nowo interpretowana – ostatnio w supermarkecie natknęłam się na „Pinokia”, którego zilustrował Zdenko Bašić (http://www.wilga.com.pl/przygody-pinokia.html). Coś czarownego!

    Czytająca Agnieszko, dobrze mieć taki książkowy azyl w zasięgu ręki. I nawet jeśli nie jest się dzieckiem metrykalnie, to można coś dziecięcego w sobie chronić (i karmić książkami) – coś wrażliwego, jakąś chłonność wyobraźni, jakieś mgnienie poczucia, że jeszcze wszystko może się zdarzyć.
    (Pytanie nadobowiązkowe: tylko ta książka zajmuje wyjątkowe miejsce w sypialni czy są tam też inne książki natychmiastowej potrzeby?)

  4. To coś, co tak trafnie opisałaś, że karmi się książkami, sprawia, że w każdym praktycznie pomieszczeniu w domu mam książki. W sypialni mam blisko książki ulubione – podręczne, a na półkach powieści, biografie, religioznawstwo, filozofię, eseistykę i poezję.
    Do podręcznych zaś zaliczam wszystkie baśnie, Fernando Pessoa, Homera, Szekspira, dziennik Maraia i Saramago oraz Myśli nieuczesane Leca. Niestety trzymanie książek w sypialni jest niezdrowe, mówię poważnie! Gdybym tylko miała miejsce gdzie indziej…

  5. Dziękuję za podzielenie się książkowymi światami :) Jak niektórzy to ujmują – problem z książkami nie jest problemem z książkami, ale z miejscem na książki. Ale jeszcze jedną (i jedną, i jedną […]) książeczkę zawsze można gdzieś upchnąć, prawda? ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: