Narysuj mi labirynt

Punkt wyjścia — „Incepcja”. Film wprawdzie podbijał kina jakiś czas temu, jednak ja obejrzałam go dopiero teraz. W powieściach występuje czasem kompozycja szkatułkowa (opowieść w opowieści w opowieści […]), w filmie tym — sny są opowieścią. Sny w snach w snach […]. Mało tego — są to sny architektonicznie konstruowane, sny — krajobrazy podświadomości, sny — najlepsze przestrzenie manipulacji.

Film zrobił na mnie wrażenie, dlatego chciałabym się podzielić paroma bardzo luźnymi refleksjami pobocznymi.  Problem pierwszy (nad którym się już kiedyś zastanawiałam): jak słyszymy głosy we śnie? Bo w rzeczywistości tak: fala dźwiękowa wpada do ucha i wprawia w drgania błonę bębenkową. Drgania przenoszą się na młoteczek, kowadełko i strzemiączko, a przez okienko owalne trafiają do ślimaka. Zmiany ciśnienia w wypełniającym go płynie podrażniają odpowiednie komórki, które za pośrednictwem włókien nerwowych przekazują informacje do mózgu. A we śnie? Przecież czasem padają tam słowa? Jak mózg omija całą opisaną powyżej aparaturę? Inny bodziec? Bodziec sfabrykowany? Bodziec niepotrzebny, bo…? Ot, tajemnica bytu. Przynajmniej dla mnie, może ktoś zna odpowiedź.

A teraz swobodna wędrówka językowa. Istnieje taki termin: kora mózgowa. Kora zazwyczaj kojarzy się z drzewem. Drzewo posiada słoje, na podstawie których można określić lata jego wzrostu. I teraz — podążając tropem kory — pomyślałam o pewnym modelu (czy to nie za dużo powiedziane?) świadomości. Otóż umysł jest jak drzewo: każdy kolejny rok to słój, który przyrasta w naszej świadomości. Rok za rokiem, słój za słojem… To nas tworzy, nawarstwia się w nas. (I dalej nie wiem, co napisać: pomyślałam, że model nie do końca się sprawdza, ale niech już sobie istnieje — jako metafora).

Pokręcę więc metaforyzacją w inną stronę: kiedy oderwie się korę, można odsłonić nerw. Opowieści.

Podświadomej?

incepcja

kadr z Incepcji
Advertisements

9 thoughts on “Narysuj mi labirynt

  1. Podobał się film? Gdyby było mniej efekciarstwa… można było lepiej wykorzystać dobry pomysł.

  2. Z perspektywy czasu pamiętam z tego filmu obrazy miasta, a może raczej różnych miast jak z obrazów bawiących się perspektywą. Myślę, że strona plastyczna Incepcji jest naprawdę przemyślana i wyszukana.
    Czyli rzecz jest wysoce zestetyzowana, choć na szczęście nie tylko.

    Mnie pozostał po nim niepokój, na ile bezkarnie można bawić się z ludzkim umysłem. Obecnie staje się to wszechobecne, przede wszystkim pod postacią wirtualności. Coraz więcej zjawisk ma miejsce tylko w przestrzeni wirtualnej, np. nasze rozmowy i kontakty z ludźmi, nasza rozrywka, nasza wiedza. A co będzie jeśli całość naszego życia przeniesie się tam? Wydawałoby się, że pewne podstawowe potrzeby przytrzymają nas przy ziemi, ale np. bastion seksu już padł…

  3. Czytajaca Agnieszko, obrazy miast (snów) są rzeczywiście spektakularne. Mnie bardzo spodobała się scena, kiedy ulica się podniosła, zawinęła i zawisła nad głową…

    Hmm… Chyba wytworzyliśmy sobie taki drugi wirtualny świat – świat w świecie – i relacje, które zaczynają tu panować, są bardzo różne. Świat wirtualny może stanowić coś w rodzaju odbicia rzeczywistego albo coraz bardziej ewoluować w kierunku bytu samoistnego. „A co będzie jeśli całość naszego życia przeniesie się tam?” Nie wiem. Nie potrafię sobie tego do końca wyobrazić. Chyba jak z każdym innym narzędziem – może posłużyć do dobrych lub złych celów. Ciekawe, jak to wszystko – relacje, rozrywka, wiedza – będzie się zmieniać i już się zmienia pod wpływem nowego „nośnika”…

    Luizo, dziękuję. Mnie też raczej omijają (a może ja je omijam), ale myślę, że warto czasem zatopić się w jakimś filmowym świecie.

  4. tekst krótki, ale ciekawy – jak rzekła Luiza – inspirujący. Incepcja nam jedynie umiarkowanie przypadła do gustu. Odczytaliśmy ją jako banał bawiący się koncepcjami z wyższej półki. Może jednak nie taki banał? Cóż, różnie można oceniać ;-)

  5. Dziękuję bardzo :) Jak już pisałam – mnie zaintrygował przede wszystkim koncept filmu (jeśli można tak to określić). Koncept musi mieć jednak otoczkę – i tu już można ją oceniać różnie ;)

  6. ja w sprawie głosów:) sen jest takim działaniem mózgu, które nie wymaga dostarczania bodźców od narządów zmysłów (nie rezygnuje z nich, kiedy akurat są i wtedy używa ich zaskakująco), ale tak naprawdę nie słyszymy we śnie uszami (chociaż uszy zawsze otwarte), ani nie widzimy oczami (chociaz jakby specjalnie po to, abyśmy mogli widzieć co innego, są we śnie zamknięte),
    lubię głosy snu i niesamowite rodzaje muzyki, i zdania słyszane albo chociaż pisane,
    nie wiem nic więcej pożytecznego, ale to jest naprawdę przestrzeń wewnętrzna, z własnymi zasadami tworzenia się i wynikania, itd,
    filmu nie widziałam, filmy przestały być dla mnie aż tak ciekawe, kiedy przeszłam na sny:)
    wiecie, wydaje mi się, że sen i ten świat wirtualny, który mamy na mysli, że jest jakimś przeciwieństwem realnego – to są bardzo różne rejony, całkiem inaczej to powstaje i jest,
    bardzo ciekawie w Twoim blogu:)

  7. Dziękuję za ten głos, to ciekawy trop – mózg, który nie potrzebuje bodźców od narządów zmysłów, ale kiedy są, wykorzystuje je. Sprawa się komplikuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: