Dziennikarstwo i lekarstwo

Ktoś po raz pierwszy powiedział: „wybitny pisarz, świadek najważniejszych wydarzeń przełomu wieków na świecie”. Te słowa miały dla nas ogromną wagę; to chyba one przypieczętowały nasz los. Takie słowa zobowiązują i jednocześnie zniewalają, ponieważ nie sposób się ich wyrzec. Robi się wszystko, by je usłyszeć jeszcze raz.

Grażyna Jagielska, Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym

 

lekarstwo

To taka zdolność, jaką mają wybrańcy, wielcy odkrywcy i pisarze, inaczej nie dokonaliby niczego. Tak, myślę, że oni muszą mieć jakieś miejsce oczyszczenia, jak ludzie schodzący do Gangesu. Zanurzają się i wychodzą czyści, bez żadnych obciążeń. Wojtek mnie oddawał brudy, jakich nałapał w świecie. Strach, wątpliwości, jakie się miewa o trzeciej nad ranem, niejasne podejrzenie, że nagrody dziennikarskie i dobre recenzje w prasie międzynarodowej nie są tak ważne, jak się wydaje, paskudne wspomnienia z wojny. Oddawał mi nawet niepokój, że te wojenne obrazy nie wypaczają mu psychiki, prawie się ich nie boi. Ja się bałam, więc wszystko było w porządku.
Lucjan milczy, nie wie, co ma powiedzieć.
— Pozwoliłaś zrobić sobie coś takiego?
Próbując odpowiedzieć Lucjanowi na to pytanie, mówię, że moja krzywda ma kilka początków, nie wiem, który jest najważniejszy.
Pozwoliłam sobie zrobić coś takiego, ponieważ straciłam prawo do obrony — kiedyś pojechałam z Wojtkiem do Afganistanu. Jadąc dobrowolnie na wojnę do Afganistanu, traci się prawo potępiania takiego postępowania u innych.

Grażyna Jagielska, Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym
Reklamy

5 thoughts on “Dziennikarstwo i lekarstwo

  1. ostatnie zdanie do analizy – ciekawie ujęta myśl, która mogłaby być jednym z filarów istoty dziennikarstwa i jego percepcji…

    • W tej książce jest wiele ciekawie ujętych myśli krążących wokół dziennikarstwa. Właściwie nigdy nie myślałam o dziennikarstwie w ten sposób – przez pryzmat bliskich, którzy czekają.

      • tylko czy ma to coś wspólnego ze współczesnym dziennikarstwem? Teraz jak ekipa z hameryki jedzie do ogarniętego wojną kraju, to zatrzymują się w hotelu, wynajmują grupę statystów, ustawiają plener gdziekolwiek i każą palić opony, aby dym był i ogień. Nawet któryś z naszych dziennikarzy pisał o takim procederze, pytanie tylko brzmi: czy to choroba która dotyka tylko Amerykanów? Nasi celebryci są na nią odporni? Dziennikarstwo się zmieniło.

        • Naprawdę? Aż tak? Ja chyba wierzę, że nie wszyscy dziennikarze urządzają takie mistyfikacje, niemniej choroba może się rozwijać i zdaje mi się, że nie tylko na gruncie hamerykańskim. Pojawia się tu dodatkowo pytanie, jak dziennikarstwo zmienia się w świecie internetu, kiedy „natychmiastowość” o wiele łatwiej osiągnąć.

          • miejmy nadzieję, że nie jest aż tak źle… choć, Bogiem a prawdą, jak czytuję dziennikarskie artykuły lub słucham ich wypowiedzi to… nie jestem optymistą. Współczesny dziennikarz to coraz częściej celebryta zasłuchany w siebie – człowiek nie ciekawy świata, bo to świat powinien być ciekaw nowej fryzury dziennikarza. Dotyczy to pewnie tylko wierchuszki, dziennikarzy telewizyjnych i może radiowych, ale to oni przecież dyktują tempo…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: