Mistrz Twardowski

Twardowski siadł w końcu stoła,
Podparł się w boki jak basza:
„Hulaj dusza! hulaj!” — woła,
Śmieszy, tumani, przestrasza.

Adam Mickiewicz, Pani Twardowska

 

Witold Chomicz

— I mistrz się nie bronił?
— Nie, lecz mniemam — dodałem szybko, widząc pełne cierpienia oczy chłopca — że życie mu zbrzydło. Dlatego nie stawiał oporu. Był martwy, jeszcze nim go Kettler zamordował. Wczoraj hulał w karczmie jak desperat, a nie człek wesół i beztroski, jak drudzy mniemali, bo też chciał, by go takim zapamiętano.

Mariusz Wollny, Kacper Ryx
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: