„Wszystko jedno ze mną”

mów
nie zatrzymuj się

(nie zatrzymuj siebie)

Krystyna Miłobędzka (z tomu gubione)

 


Takie zestawienie.
Zestaw.
Dwóch wierszy Krystyny Miłobędzkiej (którą – przenikliwie – wskazała mi Luiza, za co radośnie dziękuję!).
Dwóch wierszy bez tytułu.

Jeden stał się tytułem tego wpisu.
Drugi – jego treścią.
Tak sobie pozwoliłam.

(s)tropy

Trop pierwszy: poetka mieszka w Puszczykowie. Piękna nazwa miejscowości.

Trop drugi: słowa. Odzierane. Mijane. Nowe.

Trop trzeci: „Wszystkowiersze”. (Poniżej cytat z Culture.pl).

Awangardowa zasada „maksimum treści w minimum słów” rządzi przede wszystkim tomami „Wszystkowiersze” i „Po krzyku”. W pierwszym z nich Miłobędzka sięga po środki bliskie poezji konkretnej. Krótkie wiersze naśladują formą graficzną (a niekiedy także dźwiękową) to, o czym mówią, np. poemat rozkwitający „Wiersz róża” przypomina kształtem tytułowy kwiat, „Wiersz most” to rozpisany na dwóch kartkach utwór, którym „przechodzi się / z tej /// na tamtą stronę” (dzięki czemu staje się on także „(Wierszem przejścia)”), natomiast „Wiersz gęstwina” i „Wiersz przesieka” są dwiema wersjami tej samej kartki rękopisu – w pierwszym przypadku usianej zapisami tak gęsto, że aż nieczytelnej, w drugim zaś – z białą „przesieką” w środku, wymazującą z tekstowej gęstwiny zbędne wyrazy. W książce znalazły się też m.in.: zapisany nieczytelną czcionką „Wiersz enigma”, streszczający się w takiej oto formie „[Wiersz zamknięty]”, a także „Wiersz doskonały”, wprost definiujący sens formalnego ascetyzmu autorki: „sam z siebie się biorę / sam siebie piszę / sam się skreślam”.

Trop czwarty: Leśmian! (Cytat ze strony Biura Literackiego).

A największym awangardzistą był…
…Bolesław Leśmian, dlatego że swoim językiem wszedł w nieznane obszary. Zobaczył wszystko tak, jak nikt inny przed nim tego nie widział. Od najmniejszej drobiny, od “liliowej przekreski” po największy szmat świata. Tam jednocześnie znalazły się słowa i to, co można by nazwać zewnętrzną rzeczywistością. On jakby mówił językiem przyrody. Nikt nie zagarnął i nie zrobił tyle w języku.

.
.
.
I
to
tak . . .

Reklamy

4 thoughts on “„Wszystko jedno ze mną”

  1. Miłobędzka wciąż wydaje się niedoceniania, w całej swojej humanistycznej edukacji żaden z pedagogów nie wspomniał o niej nawet półgębkiem.
    Gdzieś natknęłam się na rozmowę z nią i wzruszyły mnie nie tylko teksty, ale także sposób w jaki je czytała.
    Pozdrawiam

    • Zgadzam się, że jest niedoceniana. Bardziej… cicha. Poza nurtami.
      Ja też się z nią nie zetknęłam w całej swej humanistycznej edukacji. Jakiś czas temu Luiza (która zamieściła komentarz powyżej) zwróciła mi na nią uwagę, ja to sobie odnotowałam, płynął czas, wczoraj – trochę pod wpływem impulsu – wypożyczyłam tomik z biblioteki i przeczytałam.
      Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: