Piekło kobiet (II)

Wiele rozmyślam o piekle kobiet.
Trafiłam dzisiaj przypadkiem na youtubie na filmik z trzynastoletnią dziewczynką z Francji.

Jest nieskończenie piękna i ma nieskończenie piękny głos. Posłuchajcie sami. To głos piękny jak niebo, silny jak dzwon, delikatny jak wietrzyk. Na pewno jest bardzo wrażliwa, bo żeby tak śpiewać, trzeba to robić z głębi siebie, a jeśli coś robi się z głębi siebie, to zawsze boli. Ma talent. Występuje więc w programie „Mam talent”.

Patrzę na nią i jest mi nieskończenie smutno. Jest taka piękna. Szkoda tylko, że zrobili z niej taką lolitkę i ona pozwoliła zrobić z siebie taką lolitkę, bo myśli jeszcze, że tak trzeba. Szkoda, że musi poprawiać rączką ten kawałek czerwonej szmatki, który nie trzyma się dobrze, bo przecież jeszcze nie urosły jej piersi. Szkoda, że ma tak bardzo odsłonięte ramiona. Szkoda, że krótka spódniczka przed kolano. Jestem w 99% procentach przekonana, że nie czuje się dobrze w takim stroju.

Szkoda, że musiała „zrobić” sobie włosy, jakby nie były piękne same z siebie. Szkoda, że musiała podkreślić kreską oczy, jakby nie były piękne same z siebie. Dobrze chociaż, że nie ma czerwonej szminki na ustach. Są piękne same z siebie.

Szkoda, że tak musiała właśnie robić, żeby ZASŁUGIWAĆ na uwagę. Powinna wiedzieć, że jej talent będzie lśnił nawet wtedy, gdy będzie miała na sobie spodnie od piżamy i sprany ulubiony T-shirt. A może szczególnie wtedy. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem jak ta „jaśniejąca gwiazda na zaciemnionym firmamencie”. Ta dziewczynka też POWINNA wiedzieć, że jest jak ta jaśniejąca gwiazda na zaciemnionym firmamencie. Czy ktoś jej to kiedykolwiek powie?

A teraz obejrzyjcie filmik jeszcze raz i spójrzcie na reakcje widowni. Oceniają ją mężczyźni i oceniają ją kobiety. Spójrzcie na minę kobiety z jury. Spójrzcie, co robi ten pajac po prawej. No proszę. Taka ładna, a jednak potrafi śpiewać. Skoro jest ładna, to powinna być przecież głupia, nie? Proszę, no, jednak umie śpiewać, to wstaniemy i poklaszczemy, nie? Jestem w 99% przekonana, że ta dziewczynka czuje się jak, za przeproszeniem, małpa w cyrku.

Dopóki śpiewała, było dobrze. Zanurzała się w swoim głosie i to odgrodziło ją od świata. Ale potem już gorzej. Patrzę na nią i widzę tylko bezbrzeżny smutek w jej oczach. Widzę też, że jest bardzo dzielna. Jestem w 99% przekonana, że chce jej się płakać, choć pewnie jeszcze nie wie dlaczego. Ale stoi, wystawia się na ocenę, odpowiada na pytania, potrafi nawet się roześmiać. Jest BARDZO dzielna. Najsmutniej jest, kiedy tak dziękuje: „Merci”, „Merci, beaucoup” i nikt nie dostrzega, ile w tym smutku.

Chciałabym, by wiedziała, że to nie ona powinna przychodzić do takiego programu, by szacowne jury orzekło, czy ma talent. Chciałabym, by wiedziała, że w gruncie rzeczy ci wszyscy, którzy ją oceniają, powinni BŁAGAĆ JĄ NA KOLANACH, by móc usłyszeć jej śpiew. Chciałabym, by wiedziała, ale w gruncie rzeczy ta wiedza i tak jej nie pomoże. „I po co ja to wiem?” — śpiewam sobie za Czyżykiewiczem.

Patrzę na nią i boję się, że jej wrażliwość stanie się w końcu kamieniem młyńskim u szyi. I że skończy na dnie Loary.

Advertisements

2 thoughts on “Piekło kobiet (II)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: