Natchnienie jest (nie)potrzebne

„Widziałem w 1947 roku wystawę akwarel Cybisa w Poznaniu (głównie pejzaże). Gdyby Cybis stracił cały swój dorobek malarstwa olejnego, te akwarele same świadczyłyby za świadectwo jego talentu. Nie było w nich nic pomocniczego, nic z ulotnych zapisków robionych jakby obok głównego nurtu. Był to pokaz malarstwa całą gębą męskiego. Żadnego uczucia niedosytu. Kilkadziesiąt obrazów i różnorodność rozwiązań pozwalająca zapomnieć, że to tylko wodne farby i papier. Ale bo też Cybis nie malował nigdy akwarelą dla jej atrakcyjności technicznej, zawsze była środkiem służącym do wyrażania malarskich treści. Nie dbał więc o to, czy robione obrazy są dość akwarelowe. Kończył wtedy, kiedy uznał, że uzyskał optymalny zapis malowanego tematu.

Dziś jeszcze pamiętam, jak mówił do studentów: Nie wolno się poddawać, nie bój się zepsuć, nie rezygnuj. Zostawisz rzecz nierozstrzygniętą, to niczego się nie nauczysz.

Często też mówił: u nas artysta czeka na natchnienie, starzy mistrzowie, a nawet ci we Francji, świeżej daty, których znałem, pracowali systematycznie, jak w urzędzie, po sześć do ośmiu godzin dziennie. Jak się tak pracuje, natchnienie jest niepotrzebne. Można dodać, jeśli komuś brakuje jednak tego magicznego słowa, że natchnienie nawiedza tylko tych, którzy pracują”.

Tadeusz Dominik, Jan Cybis, Arkady, Warsaw 1984, s. 28.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: