To się nie pali

Ogród, liście, jesienny chłód w powietrzu, ostatnie jabłka na drzewach. Śpieszność, ale nieśpieszna. Rozmowa o ogniu. O rozpalaniu, podtrzymywaniu, pilnowaniu. — Muszę iść, bo mam piec otwarty, muszę dorzucić, jest już zimno. Do rozmowy wtrąca się chłopczyk, który dotychczas siedział na tylnym siedzeniu roweru otoczony ciszą. Mówi aforystycznie: — Jak nikogo nie ma, to się nie […]

Do zobaczenia w 1912 roku…

Przy śniadaniu usłyszałam w radiu, że dziś rocznica urodzin Tadeusza Różewicza. Byłam kiedyś na gali wręczenia Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. Za całokształt twórczości dostał ją Tadeusz Różewicz. Miał wtedy (w 2008 roku) 87 lat. Powiedział, że nie będzie długo mówić, aby nie nudzić. Z karteczek odczytał garść cytatów Silesiusa, wrocławskiego poety doby baroku. Angelus Silesius […]

Pierwszy dzień jesienny

A więc przyszła dziś jesień… W powietrzu rozrósł się chłód, przebijany promieniami słońca. Poszłam spacer do lasu. (A ten co? Trujący?)   Fotografowałam niebo (telefonem) i wpadłam na pomysł, by utworzyć nowy cykl zawierający zdjęcia nieba – tak przecież różnego, zmiennego (jak Proteusz), chmurzastego i pięknego. Obmyśliłam tytuł cyklu – Wielkie nieba! Zauważyłam na drodze muszelkę. Spadła […]

On nie gryzie

Słońce świeci przejrzyście. Idę do sklepu. Spotykam babcię z dwiema wnuczkami i jakimś trzecim nieznanym dzieckiem w wózku. Mała M. dzielnie pcha wózek, starsza siostra idzie obok. Witam się z dwiema dziewczynkami. Nagle mała M. mówi do mnie, wskazując na chłopca w wózku: — Patrykowi też możesz dać „cześć”. A potem dodaje konspiracyjnie i zachęcająco: – […]

Bezcenne żelki

Pan kasjer przesuwa nad czytnikiem produkty. Chłopiec cieszy się z trzech małych paczuszek żelków Haribo. Niestety pojawiają się problemy. Brakuje kodu na żelki, nie zna go ani pani kasjerka z sąsiedniego stanowiska, ani pan zawezwany na pomoc. Pan kasjer rzecze: chyba są bezcenne. Pani mama wzdycha: tego się nie da kupić. Może je zostawimy? Chłopiec: […]

Nie mam żadnej

Podsłuchane: – A ty masz w ogóle jakąś ewentualną wersję do powiedzenia ludziom? Czy nie masz żadnej? Zagadka: co to jest ewentualna wersja do powiedzenia ludziom? Przeczucie: osoba po drugiej stronie słuchawki nie miała żadnej wersji. Ewentualnej. Do powiedzenia ludziom. Taka sytuacja.

Brzoza wśród gwiazd

Ogród, trawa, brzoza, koc, ja. Ziemia. Patrzę z jej perspektywy na pień drzewa, rozzieleniałą koronę, jasnoniebieskie niebo z akwarelowymi smugami chmur. Wśród spękanej kory uwijają się mrówki. Jedna trzyma zieloną kulkę. Śpieszą się, muszą zdążyć przed. Czytam „Zorkownię”. Jeśli istniejemy naprawdę, to tylko w przebłyskach, zderzeniach (zdarzeniach?), skrzyżowaniach. Jeśli istniejemy w świecie, świat istnieje w nas. […]

Piegi w locie

Centrum handlowe. Dziewczynka stoi pod suszarką do rąk. – W co się bawisz? – pytam. – Nie bawię się, tylko niechcący pomoczyłam twarz, to ją suszę. – Piękne masz piegi. – No. A mój brat ma jeszcze więcej! Też kiedyś chciałam mieć piegi. Jak Ania z Zielonego Wzgórza.

Baczyński

Obejrzałam dziś z J. film o Baczyńskim. Anioł lekki nad ziemią cicho mu rękę podał i szli w obłoków rozchylający się kwiat … i łzy jak ciężkie gwiazdy pełne obrazów zmieszanych w dół spadły … i począł ciążyć w dół jak próżny dźwięku dzwon bo widział Marię białą jak brzoza w burzy zgiętą schyloną nad […]

Przeżytek

Jest sobie wieś – spokojna, powiedzmy. Stoi tam mój dom – niespokojny, powiedzmy. Dom stoi na ścianach nośnych. W jednej ścianie nośnej trwa wiercenie. Zawsze, kiedy słyszę wypowiedziane „Aaach!”, zastanawiam się cicho, czy sufit nie runie mi na głowę. Stoję na krześle, wydeptuję sandałami wzory z wywierconego pyłu, odkurzam sufit. Który nie runął. Zawszeć to […]

Komedyjo

Nie mogę spać, więc wyruszyłam jaśniejącym świtem do sklepu po chleb i bułki. Spotykam krewną. Wymiana serdeczności. I że koniecznie kiedyś trzeba się spotkać. — Tylko że ja teraz nie mogę, jestem w szpitalu, jestem na przepustce. — Na ja. No tak. Wieść obiegła już pewnie całą wieś. Mogę się założyć o głowę. Własną. — […]