„Nie znałem jeszcze wtedy żadnej kobiety, która by się zestarzała”

„Znałem już wtedy oczywiście Prousta, ale tylko do Albertyny. Ostatnie tomy przeczytałem dopiero znacznie później, pod koniec wojny. Czytałem zresztą jeszcze wtedy Prousta bardzo po balzakowsku. Jak nową komedię  ludzką albo jak szkołę wiwisekcji. Oczywiście, uwrażliwiony byłem na najłatwiejszy z proustyzmów; nauczyłem się smaku rozpuszczającej się w ustach magdalenki, w której odnajduje się wspomnienia z […]

Taki to zwięzły język

„Wczoraj na powitalnym śniadaniu poznałem awangardowego komediopisarza i poetę F. Nie wiem, dlaczego dottore brzmi dla mnie komediowo, i to z komedii dell’arte. On jest właśnie dottore. Pracuje w Rzymie w jednej z południowoamerykańskich ambasad, po trochu jest dziennikarzem, biega zaaferowany za wszystkimi znakomitościami. Komedie jego nie są wydrukowane, ale już przy drugim koniaku zdążył mi powiedzieć, że […]