Wilno

„Tu muszę wyjaśnić moim wielbicielom, że wszystkie moje książki są przepełnione Wilnem, że w kółko i stale piszę o Wilnie, że właściwie piszę całe życie jedną i tę samą książkę, powieść z jednakową za każdym razem treścią, fabułą, z tymi samymi bohaterami, a nawet nie wysilam się przy opisach przyrody. Walę te same już od dwudziestu […]

Samotny ptak

„Leżała na boku, odwrócona do mnie plecami. Wydawać się mogło, że zasnęła nagle w tym wilgotnym zmierzchu jak zmęczone dziecko. Pogładziłem ją bezradnie po włosach, dotknąłem zimnego czoła, a potem z lękiem sięgnąłem palcami policzka. Był mokry. — Justyna — rzekłem szybko. — Justyna, co się dzieje? Chciałem ją odwrócić ku sobie, szarpnąłem za cienki bark, […]

Teodor Parnicki, „Tylko Beatrycze”

Wyobraźmy sobie pewien eksperyment. Istnieje książka, którą możemy oznaczyć jako X. Dziesięć osób tę książkę czyta i pisze dość obszerny tekst o tym, o czym owa książka jest (kolejne teksty opatrujemy literami alfabetu: A, B, C, D, E, F itd.). Następnie teksty trafiają w ręce dziesięciu pisarzy mających zrekonstruować na ich podstawie X. Powstaje dziesięć […]

„Turniej garbusów, literatura”

„Już na samym początku Vademecum zmuszeni jesteśmy rozczarować P.T. Zainteresowanych: istnieją, niestety, tylko dwa sposoby wyboru zawodu literata: a) sposób nagły b) sposób z rozmysłem. Sposób nagły ma tę przewagę nad sposobem z rozmysłem, że wybór jego nie zajmuje sporo czasu, nie zarywa nocy, nie odbiera apetytu, a więc w rezultacie nie osłabia organizmu. Ponadto, w […]

Nic się nie stało

„Czułem raczej, niż słyszałem, jak bezszelestnie podeszła do mnie, i udałem, że nic o tym nie wiem. W tej chwili chciałem być sam. Musiałem być sam. Nie zdobyłem się jeszcze na nic, na żadną decyzję, nie zapadło żadne postanowienie. Wpatrzony w ciemniejące niebo, w gwiazdy, które były tylko widmowym cieniem ziemskich gwiazd, stałem bez ruchu, a w […]

Niejasności

„Są takie zdania, zrozumiałe niby i oczywiste, które przy odrobinie uwagi stają się nagle pełne niejasności, diabelnie powikłane, a w końcu całkiem nie do pojęcia — zdania wypowiedziane przez różne osoby, które przypominamy sobie niespodziewanie i które nie dają nam wówczas spokoju”. Paweł Huelle, Weiser Dawidek, Kraków 2008, s. 181.

Miron Białoszewski, „Pamiętnik z powstania warszawskiego”

23 lata. Musiały upłynąć. Nim Miron Białoszewski zaczął spisywać pamiętnik z powstania. W 1967 roku. Na tapczanie. Cały, ocalały. Uznał, że właśnie gadania (gadał o powstaniu z różnymi ludźmi, bo to było największe przeżycie jego życia) stanowią doskonałą (a może jedyną możliwą?) formę opisania powstania. Z perspektywy cywila. W schronie. Podczas bombardowań. Ucieczek z jednej ulicy na inną. Przemierzania […]

Zapach gnijącego zboża

„No i stało się — dostał kolanem w brzuch, potem cios w szczękę przewrócił go na ziemię… Ale prawdę mówiąc, wszystko to było trochę niezgrabne. Biłem przecież pierwszy raz. Pyta pan, co wtedy czułem? Czułem zapach gnijącego zboża. Zauważył pan chyba, że u oprawcy rozszerzają się nozdrza. Nie, nie wciągają one zapachu, chociaż aromat jest […]

Nie ma odpowiedzi na nic

— „Jaka różnica? To zajęcie kobiet zadawać takie pytania. Tylko kobieta może myśleć, że jest na coś odpowiedź. Nie ma odpowiedzi na nic. Jakby mogło się stać inaczej, niż się stało. Stało się, znaczy musiało się stać. Tak być musiało. I nie inaczej, niż się stało. I nie ma sposobu, aby się przekonać, że mogło […]

Słowo o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim

Grzegorz Turnau śpiewa „Piosenkę” Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. O „malachitowej łące morza”. Urzeka mnie epitet „malachitowy”. Powtarzam go sobie cicho, przywłaszczam, popycham ku innym rzeczownikom. Malachitowa nadzieja. Malachitowy sen(s). Malachitowe złudzenie. „Piosenka” powstała w 1938 roku. Później w wierszach Baczyńskiego nie będzie już malachitowych łąk.

Mateusz

„Jeden jedyny Mateusz Klinger to jest, trzeba przyznać, mistrz nie lada. To Moïsi taktu, Modrzejewska dobrego wychowania. Jego geniusz polega na tym, że prócz opracowanego do szczytów techniki gestu, mimiki i słowa, Mateusz dokonuje jakiejś prestidigitatorskiej sztuki i w swoich występach w niczym nie angażuje siebie osobiście, wychodzi zawsze nienaruszony, czysty, obojętny. Mateusz potrafi rozmawiać […]

Stanisław Jerzy Lec, „Myśli nieuczesane”

Lec tak naprawdę nie nazywał się Lec. Swoje rodowe nazwisko de Tusch-Letz skrócił i przekształcił, by lepiej odpowiadało profesji satyryka (lec w języku hebrajskim znaczy „wesołek, błazen”). Teraz będę sobie konfabulować. Wyobraźmy sobie, że myśli nieuczesane powstają w pewnej tajemniczej pracowni. Wstęp do niej ma tylko pan Lec. Ściany przesłonione są wysokimi regałami z książkami. W środku […]

Tadeusz Konwicki, „Kompleks polski”

„Kompleks polski” to pierwsza polska powieść, która ukazała się poza zasięgiem cenzury.  Wydano ją w 1977 roku w trzecim numerze „Zapisu”. Jest Wigilia. W kolejce przed sklepem państwowej firmy „Jubiler” stoją ludzie i czekają na dostawę. Będą stać, rozmawiać, stać, wychylać kieliszki, stać, narzekać i krzyczeć na każdego, kto choć spróbowałby się wepchnąć. Nie doczekają […]

Prawdziwa Wigilia

— „Wie pan, nie zapamiętałem wieczoru wigilijnego z dzieciństwa, z partyzantki albo tego powojennego, w pustym pokoju, w pustej bursie akademickiej, ale zapamiętałem na całe życie taką jedną króciutką chwilę, kiedy zapaliła się pierwsza gwiazda, a ja stałem w oknie, patrząc na drogę jak kanion śniegowy, na ogromne zbocza rozległych wzgórz okryte grubo ponową, na białą […]

Michał Olszewski, „Zapiski na biletach”

Takie książki powinno się czytać w pociągu. W zgodzie na tymczasowość, nietrwałość, ulotność sytuacji. Przenosić wzrok z kartek na widok za oknem, obrzucać szybkim spojrzeniem współpasażerów, wychwytywać strzępki rozmów, przypominać sobie o czymś, a potem znowu wracać do zapisanych stron, nie tracąc przy tym czujności, nie zatapiając się zupełnie ani w podróży, ani w lekturze. „Zapiski […]

Eustachy Rylski, „Po śniadaniu”

Zbiór liczy siedem esejów. Co je łączy? Odpowiedzi nie trzeba szukać daleko, leży ona w zasięgu ręki, w pierwszym akapicie przedmowy. Otóż utwory spaja osoba nie byle jakiego czytelnika, za takiego bowiem autor się uważa. Możemy się więc domyślać, że tematem będzie literatura pojęta intymnie, przeżywana intensywnie, słowem — ważna. Nieustannie lub na jakimś etapie […]

Sławomir Mrożek, „Wybór dramatów i opowiadań”

Podczas lektury dramatów i opowiadań Sławomira Mrożka towarzyszyło mi chropowate wrażenie: oto wchodzę w świat do bólu groteskowy, przetrącony już w założeniu, ale — co powinno niepokoić — jego fundamenty sięgają rzeczywistości — konkretnej, polskiej, człowieczej. Konsekwencją jej obserwacji staje się rozczarowanie, które można przekuć na gorzką mądrość albo rozbroić śmiechem. Mrożkowskie koncepty to splot absurdu i humoru. […]

Krzysztof Kuczkowski, „Wiersze [masowe] i inne”

W tomiku wiersze Krzysztofa Kuczkowskiego sąsiadują z fotografiami Witolda Jurkiewicza. Jedna z nich przykuła moją uwagę na dłużej. W ogrodzie albo na innym terenie zielonym (wnioskuję z typu roślinności, zdjęcie jest czarno-białe) stoi posąg dwóch lwów. Zwierzęta umieszczono na cokole, z którego zeskakuje dziewczynka. Jedna noga jeszcze się opiera, druga wisi w powietrzu, głowa pochylona, uniesiona […]

Mariusz Czubaj, „Etnolog w Mieście Grzechu. Powieść kryminalna jako świadectwo antropologiczne”

Z powieści kryminalnej wiele można się dowiedzieć. Jeszcze więcej z książki Mariusza Czubaja. Badacz usytuował gatunek na przecięciu dwóch dyscyplin — literaturoznawstwa i antropologii, przeprowadził analizę przy użyciu pojęć właściwych danym dziedzinom i (w moim odczuciu) spróbował odpowiedzieć na pytanie o przyczyny niesłabnącej fascynacji utworami, w których pada przynajmniej jeden trup. Pal licho, jeśli chodzi o klasyczną powieść […]